Biegły - osoba posiadająca wiadomości specjalne

zajęcia z daktyloskopii
Posiadają ogromną wiedzę i bogate doświadczenie zawodowe. Są ekspertami w swoich dziedzinach, a z ich opinii korzystają sędziowie. Mowa o biegłych sądowych.

Na UWM odbyła się konferencja naukowa „Rola i znaczenie biegłego w polskim systemie prawnym” (14.03.). O pracy biegłego mówi prof. Jarosław Moszczyński, kierownik Katedry Kryminalistyki i Medycyny Sądowej na Wydziale Prawa i Administracji UWM.

– Panie Profesorze, kim jest biegły sądowy i czy każdy może nim zostać?

– W artykule 193 Kodeksu postępowania karnego czytamy: „Jeżeli stwierdzenie okoliczności mających istotne znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy wymaga wiadomości specjalnych, zasięga się opinii biegłego albo biegłych.” Biegłym jest zatem osoba posiadająca wiadomości specjalne – to bardzo lapidarna definicja. Ponadto, zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Sprawiedliwości z 24 stycznia 2005 r. biegły korzysta z pełni praw cywilnych i obywatelskich, ma ukończone 25 lat, posiada teoretyczne i praktyczne wiadomości specjalne, daje rękojmię wykonywania obowiązków biegłego sądowego, przedstawi dokumenty potwierdzające posiadanie wiadomości specjalnych. Biegłego sądowego ustanawia prezes sądu okręgowego na 5-letnią kadencję. Biegli kryminalistyki specjalizują się w jej różnych działach, jak np. daktyloskopia, biologia (teraz głównie badania DNA), fizykochemia, badania dokumentów (techniczne badania autentyczności dokumentów publicznych oraz badania pisma ręcznego), traseologia (głównie ślady obuwia), mechanoskopia (ślady narzędzi), badania broni palnej, osmologia (ślady zapachowe człowieka) i inne. Aby zostać biegłym/ekspertem w policji trzeba odbyć kilkuletnie szkolenie, w trakcie którego, oprócz poznania teorii, nabywa się przede wszystkim niezbędnego doświadczenia. Trzeba wykonać pod nadzorem mistrzów określoną liczbę ekspertyz i po uzyskaniu pozytywnej oceny przystępuje się do egzaminu. Droga od uzyskania uprawnień do samodzielnego wykonywania ekspertyz wymaga bardzo dużego nakładu pracy. Tak jest w policji, Straży Granicznej, Polskim Towarzystwie Kryminalistycznym, Instytucie Ekspertyz Sądowych. Nie brakuje niestety także pseudobiegłych, którzy kończą kilkutygodniowe kursy i nie mając żadnego doświadczenia wpisują się na listy biegłych sądowych. Jest to efekt braku ustawy o biegłych.

– Jakie metody badawcze wyróżnia się w badaniach kryminalistycznych?

– Badania ilościowe i jakościowe. Pierwsze charakteryzują się dużą precyzją i powtarzalnością ustaleń. Oparte są na różnego rodzaju pomiarach i analizach aparaturowych oraz obliczeniach statystycznych, np. badania fizykochemiczne i genetyczne. Podstawę drugich stanowią zmysły, umiejętności, wiedza i doświadczenie ekspertów. W związku z tym ich rezultaty nie zawsze mogą być równie jednoznaczne, jak w badaniach ilościowych. Należą do nich m.in. badania pisma, daktyloskopijne, traseologiczne, mechanoskopijne i inne. Badania ilościowe i jakościowe często uzupełniają się nawzajem i w różnym stopniu stosowane są jednocześnie w wielu dziedzinach kryminalistyki. Obydwa nurty badawcze można w dużym uproszczeniu scharakteryzować w następujący sposób: w przypadku badań ilościowych eksperci używają stwierdzenia „wiem”. Natomiast w badaniach jakościowych – sformułowania „jestem przekonany/przekonana”. Duża liczba różnych cech określających ślady kryminalistyczne sprawia, że nie zawsze jest możliwe uzyskiwanie w pełni obiektywnych wyników badań. W znacznej mierze rezultaty identyfikacji oparte są na subiektywnej ocenie biegłego. Subiektywna ocena występuje wobec zjawisk niemierzalnych  (np. stopień wyrobienia, bądź naturalności pisma), w tych obszarach badań identyfikacyjnych, które – z różnych powodów – nie zostały dotychczas lub z natury swojej nie mogą być określone w sposób wystarczająco ścisły (np. częstość występowania określonej konfiguracji cech linii papilarnych, bądź pewnych kształtów elementów budowy liter i wiązań między nimi). Subiektywizm biegłego jest jednak bardzo daleki od subiektywizmu laika, który postawiony w roli biegłego, oceniałby intuicyjnie, powierzchownie i zapewne przypadkowo. Natomiast subiektywizm biegłego oznacza ocenę odnoszącą się do pewnych aspektów badań kryminalistycznych, opartą, z powodu braku możliwości zastosowania metod pomiarowo-statystycznych, na jego doświadczeniu i wiedzy a także wewnętrznym przekonaniu.

– Obecnie głośna jest sprawa Tomasza Komendy skazanego na 25 lat więzienia za gwałt i zabójstwo. Dowodami były ślady DNA. Po 18 latach wszystko wskazuje na to, że to jednak nie on. Czy mogło dojść aż do takiej pomyłki?

– To bardzo bulwersująca sprawa. Znam ją tylko z doniesień medialnych, więc nie mogę ocenić przyczyn tej fatalnej pomyłki. Oprócz identyfikacji genetycznej, wykorzystano tam podobno także inne ekspertyzy. Pewnie niedługo dowiemy się,dlaczego skazano niewinnego człowieka. Sprawa jest tym dziwniejsza, że identyfikacja oparta na profilach DNA pozwoliła uwolnić wielu niesłusznie skazanych. Zacytuję fragment doniesienia prasowego z 2007 r.: „Amerykański wymiar sprawiedliwości przeżywa prawdziwą rewolucję genetyczną. Od 1989 r. testy DNA wykazały niewinność już 209 skazanych. Sądy coraz rzadziej wymierzają karę śmierci w obawie, że stracony zostać może niewinny człowiek. Szacuje się, że w więzieniach Stanów Zjednoczonych 50 tys. ludzi odbywa karę za przestępstwa, których nie popełniło.” W USA funkcjonuje Innocence Project, dzięki identyfikacji genetycznej uwolniono już 354 skazanych na wieloletnie pozbawienie wolności.

– W jaki sposób został Pan biegłym?

– Dość przypadkowo zająłem się daktyloskopią, która okazała się moją pasją. Dobrze trafiłem, bo w polskiej daktyloskopii w latach 80. było dużo do zrobienia. Poziom wyposażenia technicznego polskich pracowni daktyloskopijnych znacznie odbiegał od standardów obowiązujących w laboratoriach państw zachodnich. Przede wszystkim nie dysponowaliśmy systemem automatycznej identyfikacji daktyloskopijnej (AFIS). Dość skromne były także nasze możliwości w zakresie ujawniania śladów linii papilarnych – dominowały proszki. Wielu metod stosowanych w laboratoriach zachodnich w ogóle nie znaliśmy. Najbardziej doskwierał nam brak możliwości wykorzystania kilkumilionowych zbiorów Centralnej Registratury Daktyloskopijnej do celów wykrywczych. Porównanie śladu linii papilarnych z miejsca zdarzenia z kartami daktyloskopijnymi zgromadzonymi w CRD zajęłoby ekspertowi całe jego życie. Klasyczna CRD była wykorzystywana jedynie do ustalania tożsamości osób i zwłok.  Dlatego zaprojektowałem półautomatyczny system identyfikacji daktyloskopijnej, który został uruchomiony w Wydziale Daktyloskopii w 1988 r. Po kilku miesiącach pracy w 4-osobowym zespole uzyskaliśmy pierwsze rezultaty w postaci identyfikacji kilkunastu sprawców włamań. Jednak wkrótce zorientowałem się, że system półautomatyczny to półśrodek.

– W jaki sposób?

– Przemiany polityczne, które nastąpiły w Polsce w 1989 r., otworzyły możliwości nawiązania bezpośrednich kontaktów z najlepszymi laboratoriami kryminalistycznymi Europy Zachodniej i USA. Odwiedziłem m.in. holenderskie Centrum Informacji Kryminalnej (CRI) w Hadze, New Scotland Yard, BKA w Wiesbaden, laboratorium w Lyonie, w Los Angeles i inne. Zapoznałem się z nowoczesnymi metodami wizualizacji śladów oraz przeprowadziłem testy na w pełni automatycznych systemach AFIS, które ślad z miejsca zdarzenia porównują z milionami kart daktyloskopijnych w ciągu kilku minut(!). To zupełnie nowa jakość. W krótkim czasie mogłem zdobyć nową wiedzę z zakresu daktyloskopii, którą sukcesywnie przekazywałem innym ekspertom w periodykach kryminalistycznych, a później usystematyzowałem ją w podręczniku Daktyloskopia. Zarys teorii i praktyki. Udało mi się też pozyskać z funduszu Phare 6 mln Ecu (były to pierwsze środki pomocowe UE dla polskiej Policji), dzięki którym w 2000 r. został uruchomiony ogólnokrajowy system AFIS (pozwala on na wykrywanie każdego roku ok. 5 tysięcy sprawców przestępstw) oraz sieć nowoczesnych laboratoriów daktyloskopijnych. Wykonałem kilka tysięcy ekspertyz, głównie daktyloskopijnych, a także traseologicznych i pismoznawczych. Po rozpoczęciu pracy na UWM uzyskałem uprawnienia eksperta Polskiego Towarzystwa Kryminalistycznego w zakresie badań dokumentów i obecnie specjalizuję się w badaniach pisma ręcznego.

– Jak wygląda Pana praca?

– W kryminalistyce, także w daktyloskopii oraz w badaniach pisma ręcznego, każda ekspertyza jest inna. Nie może być rutyny, bo wówczas łatwo o błąd. Najlepiej, jeśli ekspert nie zna okoliczności sprawy i koncentruje się wyłącznie na śladach i materiale porównawczym. Mówi się o tzw. „ślepym biegłym”, który nie ulega żadnym sugestiom. Ekspertyzy mogą różnić się skalą trudności. Szczególne problemy sprawiają ślady o małej czytelności, zdeformowane, bądź odzwierciedlające niewielkie fragmenty linii papilarnych, albo krótkie, nieskomplikowane podpisy i pismo zaburzone. Ponadto w daktyloskopii wykorzystywane są dwa różne standardy identyfikacyjne: numeryczny i holistyczny. W pierwszym wymagana jest minimalna liczba cech (ok. 12), aby uznać ślad za nadający się do identyfikacji. W drugim nie ma żadnych ograniczeń. Standard numeryczny wykorzystywany jest w większości państw europejskich, zaś holistyczny – w USA, W. Brytanii i krajach skandynawskich. Na jednej z międzynarodowych konferencji ekspert daktyloskopii z USA prezentował ekspertyzę, w której zidentyfikowano osobę w oparciu o ślad, który nie zawierał żadnej klasycznej cechy (minucji – początki, zakończenia, rozwidlenia, złączenia linii papilarnych itp.), a jedynie cechy poroskopijne i krawędzioskopijne – otwory kanalików potowych na grzbietach linii papilarnych oraz nierówności ich krawędzi. U nas taki ślad trafiłby do kosza. Tradycyjnie, w daktyloskopii wydaje się jedynie opinie kategoryczne: „ślad pochodzi od określonej osoby”, „ślad nie pochodzi od określonej osoby”, „ślad nie nadaje się do identyfikacji”. Moim zdaniem należałoby dopuścić także opinie prawdopodobne, bo często zdarzają się przypadki „na granicy”.

– Obecnie zajmuje się Pan badaniem dokumentów, a w szczególności identyfikacją osób na podstawie pisma ręcznego i podpisów. Czy bycie biegłym w tym zakresie jest trudniejsze od bycia biegłym w zakresie daktyloskopii?

– Tak, badania pisma są znacznie trudniejsze, co nie znaczy, że identyfikacja daktyloskopijna jest łatwa. Wynika to z innych właściwości tych obiektów badań. Linie papilarne są niezmienne i nie można ich podrobić ani zmienić. A pismo ręczne jest stabilne tylko w pewnym zakresie. Może ulegać zaburzeniom, np. ze względu na chorobę, zmęczenie, używki i wreszcie może być celowo zmieniane (maskowanie pisma), albo podrabiane (naśladowanie pisma/podpisów innych osób). Ekspert z zakresu pismoznawstwa musi zatem uwzględniać o wiele więcej czynników. Jeśli mamy np. dwa różniące się podpisy, to ekspert musi ustalić, czy te różnice to efekt naturalnej niestabilności, zaburzeń pisma czy też fałszerstwa. Potrzeba do tego bardzo dużego doświadczenia.

– Czy mamy w Polsce do czynienia z wieloma sprawami dotyczącymi podrabiania dokumentów i pism?

– W ostatnich latach liczba przestępstw polegających na podrabianiu dokumentów oscyluje wokół 30 tysięcy.

– Z jakimi najtrudniejszymi sprawami się Pan spotkał?

– Badałem kilka lat temu testament nakreślony pismem zupełnie odmiennym niż porównawcze zapisy nieżyjącego już testatora. Wskazywało to na nieautentyczność testamentu. Jako materiał porównawczy nadesłano na szczęście także duży notatnik, w którym oprócz zapisów nakreślonych takim samym pismem, jak w materiale porównawczym, były także zapisy wykonane pismem takim, jak
w testamencie. No i powstał dylemat. Po bardzo wnikliwej analizie bogatych zapisów w notatniku znalazłem zdania, których początek był pisany jednym rodzajem pisma, a dalsza części drugim – takie płynne przejście. Doszedłem do wniosku, że osoba ta pisała dwoma odmiennymi rodzajami pisma i testament uznałem za autentyczny. Później zetknąłem się jeszcze kilka razy z tym zjawiskiem, które opisałem i nazwałem multiindywidualnością pisma ręcznego.

–  Czy biegły może zaszkodzić w procesie?

– Oczywiście. Opinia biegłego to bardzo ważny dowód. Błędna opinia może przyczynić się do uniewinnienia przestępcy, albo co gorsza, skazania osoby niewinnej. Wydawanie opinii przez biegłego to wielka odpowiedzialność.

Sylwia Zadworna

Prof. Jarosław Moszczyński z wykształcenia jest przede wszystkim fizykiem. Kiedy zajął się zawodowo kryminalistyką, ukończył także prawo. Do momentu zatrudnienia w Katedrze Kryminalistyki i Medycyny Sądowej WPIA UWM, przez ok. 20 lat pracował w obecnym Centralnym Laboratorium Kryminalistycznym Policji w Warszawie, jako ekspert daktyloskopii, naczelnik Wydziału Daktyloskopii oraz zastępca dyrektora laboratorium.