Bez idei nie ma miasta

prof. Hausner
Co kolonizują współcześni polscy kolonizatorzy? Dlaczego polska wieś się wyludnia, chociaż przybywa ludzi na wsi? Jaka idea uratuje małe miasta? Jakie odpowiedzi na te pytania mają polscy naukowcy?

Problemy mieszkańców małych miast to w istocie problemy dużej części Polaków. W większości krajów europejskich coraz więcej ludzi mieszka w miastach, ale to zjawisko nie dotyczy Polski. W Polsce na wsi mieszka ponad 40% mieszkańców i ciągle ich przybywa. W naszym kraju w 2016 r. mieliśmy 919 miast, w tym ponad 700 małych, czyli nie przekraczających 20 tys. mieszkańców. Żyło w nich w sumie ok. 22% ludności miejskiej Polski. Małych miast w Polsce przybywa, bo te większe, podobnie jak polska wieś, z pewnymi wyjątkami - wyludniają się i spadają do kategorii małych.

Posłuchaj relacji Radia UWM FM z konferencji "Kierunki rozwoju małych miast i obszarów wiejskich w kontekście kształtowania gospodarki okrężnej"  zorganizowanej 10 października na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie.

Nie taka eko

Polakom wydaje się, że żyjąc na wsi - żyją ekologicznie. To nieprawda. Ilość energii zużywanej przez człowieka żyjącego na wsi jest kilka razy większa niż energii zużywanej przez człowieka mieszkającego w mieście. Duży wpływ na to mają dojazdy do pracy. Pęd Polaków do wsi jest jednak tak duży, że administracja samorządowa zabezpieczyła pod budownictwo mieszkaniowe tereny umożliwiające osiedlenie się, według różnych szacunków, od 60 do 300 mln ludzi!

Pod jednym względem Polska jest podobna do reszty świata. W naszym kraju, podobnie jak w innych, duże miasta i metropolie - rosną, a małe i wieś - maleją. Jest to zjawisko niepożądane i przeciwne do idei zrównoważonego rozwoju, którą państwa chcą lub wcielają w życie.

Nawet w Polsce, w której ludności wiejskiej przybywa, sytuacja małych miast i wsi wcale nie jest dobra. W ocenie naukowców uczestniczących w olsztyńskiej konferencji „Kierunki rozwoju małych miast i obszarów wiejskich w kontekście kształtowania gospodarki okrężnej” jest wręcz zła.

Winne są metropolie

Każda metropolia ma strefę swego oddziaływania. Wynosi ona np. 50 - 60 km od Krakowa i Wrocławia, 80 km od Warszawy i 18 km od Olsztyna. Z tej strefy metropolia wysysa najlepsze siły, czyli młodych, odważnych i dynamicznych ludzi. Ci ludzie osiedlają się albo w metropolii, albo na jej przedmieściach lub obrzeżu. Polskie wsie rosną tylko w bezpośrednim sąsiedztwie metropolii, pozostałe albo popadają w stagnację, albo wręcz zamierają. Młodzi z nich uciekają, rolnicy się starzeją, domów nikt nie remontuje, nie ma pracy, czyli nie ma perspektyw. Takie wsie i miasta popadają w spiralę upadku. Najlepiej to widać między Warszawą a Łodzią.

Niestety wsie lub miasteczka na obrzeżach metropolii to przeważnie tylko sypialnie. Sypialnie są skazane na stagnację, bo ich mieszkańcy nie czują z nimi więzi. To „kolonizatorzy”. Opuszczą je, kiedy się zestarzeją i trud dojazdu do metropolii lub utrzymania posesji przekroczy ich siły lub możliwości finansowe.

Tak już się dzieje na świecie. Dlatego np. Niemcy i Austriacy już koncentrują zabudowę w centrach wsi, żeby mieszkańcy mieli blisko do usług i ponosili małe koszty energii. Dzięki temu zostaną w swych wiejskich domach do końca. Dlatego też bacznie pilnują, aby wsie nie były chaotycznie zabudowywane, a ich architektura uporządkowana i stylowa. Bo w ładnych wsiach ludzie chętniej pozostają. W tym celu np. projektanci opracowują wzory małej architektury. We francuskim Chateuaroux samych wzorów płotów jest 7.

Jaka jest recepta na to, aby wsie i małe miasta pozostały sobą, nie wyludniały się?

Idea

Metropolie rosną, bo skupiają coraz więcej funkcji. Małe miasta podupadają, bo tracą funkcje i tracą pieniądze.

Skąd w małych miastach biorą się pieniądze? Ze sprzedaży na rynku lokalnym wytworzonych dóbr i usług. Jeśli ich mieszkańcy zaczynają kupować towary i usługi na zewnątrz, to przerywają łańcuch i lokalni wytwórcy przestają zarabiać. Jeśli przestają zarabiać - to przestają i kupować, i wytwarzać i spirala upadku rozpędza się.

Małe miasta za wszelką cenę powinny starać się pozostać lokalnymi centrami dla otaczających je wsi. Powinny gromadzić funkcje i usługi, aby okoliczni mieszkańcy w nich wydawali swoje pieniądze, aby ich pieniądze nie uciekały do metropolii. Ludzie w małych miastach powinni dla siebie szukać specjalności niszowych, z których nie wyprą ich dyskonty.

Ale to nie wszystko. Każde miasto powinno mieć ideę. Idea jest potrzebna do wytworzenia lub podtrzymania tożsamości mieszkańców, której nie mają kolonizatorzy z sypialni.

Ideę wymyślą lub odkryją animatorzy. To drugi rodzaj mieszkańców wsi i małych miast. To liderzy lokalnych społeczności, którzy czują w sobie potrzebę działania na rzecz wspólnego dobra. Tylko oni są w stanie pociągnąć za sobą resztę. Jeśli uda im się do swej idei pociągnąć mieszkańców, taka miejscowość ma szansę na rozwój. Nie ma przepisu na ideę. Każda miejscowość musi ją sama dla siebie znaleźć, a gdy już znajdzie - realizować.

Archipelag

Jedna wieś czy miasto w okolicy, nawet z najlepszym pomysłem na siebie nie rozwinie się. Takie wsie i miasta muszą wspólnie zbudować archipelag. Siła ich odziaływania wtedy się zwielokrotni.

Jednym ze sposobów na znalezienie idei jest sieć małych miast „Cittaslow”, do której należy ok. 240 miast z 30 krajów na świecie, w tym 28 w Polsce, z których większość leży w woj. warmińsko-mazurskim.

Kup, wykorzystaj, odzyskaj

Prof. Jerzy Hausner z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie proponuje gospodarkę okrężną. Zakłada ona minimalizację wpływu na środowisko tworzonych produktów. Do ich wytwarzania proponuje wybór takich składników i takie ich projektowanie, które umożliwi ich powtórne wykorzystanie.

Porzućmy myślenie typu: kup, wykorzystaj, wyrzuć, do którego wszystkimi sposobami zachęcają nas handlowcy, na rzecz cyrkulacji dóbr. Przeanalizujmy, jakiego rodzaju zależności łączą nasze miasto/wieś z metropolią. Oceńmy, czego u siebie nie jesteśmy w stanie realizować, a co jesteśmy i dbajmy o to, aby to pozostało. Największym zagrożeniem jest drenaż małych miast. Potencjał, na którym małe miasta i wsie mogą budować swój rozwój wykorzystując zasady gospodarki okrężnej to żywność, woda, energia i zdrowie.

Najłatwiej rozwijać się w branży żywieniowej. Twórzmy lokalne pętle producentów żywności, jej przetwórców i rynek wewnętrzny. Metropolie w tej branży potrzebne są tylko do sprzedaży wytworzonej produkcji i dostarczenia pieniędzy z zewnątrz.

Zdaniem prof. Hausnera system dopłat unijnych długofalowo obraca się przeciw rolnikom. Nie stymuluje ich do myślenia i konkurencji. W skrajnych przypadkach unijne dopłaty i dochody z pensji zatrudnionych w administracji samorządowej i państwowej są głównym źródłem utrzymania w wielu małych miastach.

Z własnym prawem

Prof. Janusz Heller z Katedry Makroekonomii na Wydziale Nauk Ekonomicznych UWM proponuje rozwiązanie, za które Amerykanin Paul Romer, główny ekonomista i wicegubernator Banku Światowego dostał w tym roku nagrodę Nobla z ekonomii. Jest on twórcą pojęcia miasta statutowe. Są to miasta zarządzane przez fachowców w oparciu o własne prawo, niezależne od prawa narodowego, co daje im większą samodzielność prawną i ekonomiczną.

- A może warto wykorzystać japońską filozofie kaizen. Była rozpowszechniona w tym kraju po II wojnie światowej. Polega ona na codziennym poprawianiu jakości w drobnych sprawach. To w dłuższej perspektywie, jako efekt synergii oraz sumowania owocuje efektami – proponował prof. Heller.

Organizatorem konferencji „Kierunki rozwoju małych miast i obszarów wiejskich w kontekście kształtowania gospodarki okrężnej”, która odbyła się na UWM 10 października były: Fundacja Gospodarki i Administracji Publicznej powołana przez pracowników Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie; Wydział Nauk Ekonomicznych UWM; Wydział Gospodarki i Administracji Publicznej Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie; Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie; organizacja Pracodawcy Rzeczpospolitej Polskiej. Olsztyńska konferencja była jedną z 22, które w tym roku fundacja GAP organizuje w rożnych ośrodkach naukowych Europy. Ich zwieńczeniem będzie kongres w Krakowie, który odbędzie się w dniach 20-21 listopada i w całości zostanie poświęcony ekonomii wartości. Inicjatorami oraz twórcami tego przedsięwzięcia są prof. Jerzy Hausner oraz Mateusz Zmyślony. Postulują oni oparcie gospodarki oraz jej relacji z człowiekiem i kulturą na prawdziwych i trwałych wartościach, takich jak: zaufanie, troska o dobrostan człowieka oraz jego środowisko.

Lech Kryszałowicz

Do napisania tego tekstu wykorzystałem treści zawarte w referatach: prof. Krystiana Heffnera z UE w Katowicach, dr Michała Kudłacza z UE w Krakowie, Jana Bociana ze Stowarzyszenia Wieś Polska, prof. Krzysztofa Młynarczyka, prof. Janusza Hellera, prof. Renaty Marks-Bielskiej, dr. Marcina Bogdańskiego i dr Agnieszki Stanowickiej – wszyscy z UWM oraz Marcina Galibarczyka z urzędu marszałkowskiego w Olsztynie.

w kategorii