Bartąski klucz do zamku

Zmień rozmiar tekstu

Gdzieś na bartąskich polach leży klucz do historii olsztyńskiego zamku, bo nie byłoby Olsztyna, gdyby nie Bartąg. Właśnie mija 660. rocznica największej porażki tej wsi – rocznica powstania Olsztyna.

W najnowszej polskiej historiografii przyjmuje się, że zamek olsztyński powstał w 1334 r. i że była to tylko drewniana strażnica. Decyzję o budowie zamku murowanego kapituła warmińska miała według tej teorii podjąć w 1348 r. Taka jest np. hipoteza dr. Jerzego Sikorskiego – olsztyńskiego historyka, który przyczynił się do odnalezienia grobu Kopernika. Potwierdza ją prof. Stanisław Achremczyk, historyk zasłużony dla upowszechniania znajomości historii lokalnej.

Prof. Grzegorz Białuński (na zdj.) – historyk specjalizujący się w badaniach Prus szczególnie w okresie wczesnego średniowiecza, osadnictwa na tym terenie, roli Zakonu Krzyżackiego, losów pogańskich Prusów, prorektor UWM, nie zgadza się z tą hipotezą. Uważa, że początków olsztyńskiego zamku należy szukać… w okolicy Bartąga.

– Starsi badacze dziejów Olsztyna, historycy niemieccy, jak np. Hugo Bonk, Anton Funk czy Victor Röhrich twierdzą, że zamek powstał w momencie lokalizacji miasta, nie wcześniej. W miejscu dzisiejszego zamku i pobliskiego Starego Miasta nie było nic – uważa prof. Grzegorz Białuński. Dlaczego tak uważa?

– Jest kilka powodów. Pierwszy to taki, że żadne badania archeologiczne nie wykazały jak dotąd śladów wcześniejszego osadnictwa w miejscu zamku – wyjaśnia dalej prof. Białuński. Przychyla się on do zdania tych historyków, którzy twierdzą, że śladów drewnianej strażnicy nie należy w ogóle szukać w Olsztynie. A zatem gdzie?

– W okolicy Bartąga. Pierwsza bezpośrednia wzmianka o tej warowni pochodzi z 1350 r. i jest w niej mowa o castrum, czyli o zamku, ale już w 1345 r. Bartąg określono mianem Bertingshusen, co znaczyło w wówczas po niemiecku bartąski zamek. To pozwala twierdzić, że drewniana strażnica – prekursorka olsztyńskiego murowanego zamku, który dotrwał do naszych czasów nie znajdowała się w miejscu dzisiejszego. Jeśli w okolicach Bartąga to gdzie?

Możliwe są dwie lokalizacje: jedna niedaleko jeziora Kielary. Są tam ślady po starym grodzisku, dość mocno zniszczonym w XIX w. Druga może być między Bartągiem, a Bartążkiem. Odkryto tam ślady umocnionego punktu. Niestety, jest on zagrożony przez budowę domu.

– Dlaczego jeszcze uważam, że olsztyński zamek powstał na ziemi dziewiczej, a drewniana strażnica stała gdzie indziej – kontynuuje prof. Białuński. – W tamtych czasach strażnice stawiano dla zapewnienia obserwacji, bezpieczeństwa i komunikacji. Obsadzano je małymi – kilkuosobowymi załogami i rozmieszczano w niedalekiej odległości od siebie. W strażnicy była żywność, pasza dla koni, broń. Jeśli już kapituła czy Zakon Krzyżacki decydowały się na budowę zamku – to zwykle pociągało to za sobą założenie miasta. Dlatego lokalizacje zamków wybierano bardzo dokładnie. Okolica musiała sprzyjać funkcji obronnej, ale też powinna dawać możliwość założenia miasta. Nie zawsze jednak były to lokalizacje trafione. Tak stało się w przypadku okolic Bartąga i wobec tego kapituła zdecydowała się na oddalone parę kilometrów na północ zakole Łyny. Gdyby więc warownia Bartąg była bardziej korzystnie położona – stolica naszego regionu być może nazywałaby się… Bartąg.

Kiedy w Olsztynie powstał nowy, murowany zamek, strażnica w Bartągu straciła rację bytu. W późniejszych dokumentach – z 1378 r. mowa jest tylko o starym komornictwie w Bartągu. Nie ma tam nic ani o zamku, ani choćby o strażnicy. Jest za to relacja z najazdu Litwinów w 1356 r. Wspomina ona tylko o obronie zamku w Olsztynie, o strażnicy milczy, najpewniej już nie funkcjonowała.

– Zatem według mnie drewniana strażnica to jedno, a zamek – drugie. Strażnica istniała w okolicach Bartąga. Zamek tu, gdzie go widzimy – podkreśla prof. Białuński.

A może początków zamku i Olsztyna trzeba szukać w Starym Olsztynie? Nie leży tak daleko od Bartąga?

– Badałem okoliczności lokalizacji innych zamków w Prusach. Często zdarzało się tu, że zamek i miasto powstawały ostatecznie w innym miejscu niż pierwotna strażnica, zwykle na skutek jej zniszczenia lub niedogodnego położenia dla lokalizacji miasta. Tak było np. z moim rodzinnym Giżyckiem, tak było z Barczewem. Na ogół też zachowały się miejscowości z przedrostkiem stary w nazwie polskiej lub niemieckiej. Mieliśmy tu do czynienia z przeniesieniem nie tylko grodu, ale też samej nazwy. Z kolei nazwa z członem stary stanowiła pamiątkę po pierwotnej strażnicy. Okolice dzisiejszego Starego Olsztyna na strażnicę się nie nadają, bo są w miarę równe, pozbawione rzeki, do jeziora też kawałek. Przypuszczam, że w ludzkiej pamięci zachowała się opowieść o warowni, ale bez dokładnej lokalizacji, niepowiązana z konkretnym miejscem, bo istniała zbyt krótko. Zatem do powstającej osady przylgnęła nazwa Stary Olsztyn z racji wiązania jej ze strażnicą, o której ludzie wiedzieli, że gdzieś w okolicy była.

Profesor Białuński swe przemyślenia przedstawiał publicznie już dwa razy. W gronie laików wzbudziły zaciekawienie. W gronie historyków i archeologów na Wydziale Humanistycznym – ostrą dyskusję.

– Potrzebujemy teraz dowodów archeologicznych na potwierdzenie mojej hipotezy lub jej obalenie – kończy opowieść prof. Białuński.

Lech Kryszałowicz

w kategorii