Alternatywne fakty. Czasy postprawdy

Zmień rozmiar tekstu

prof. Marek Sokołowski
Czy w czasach postprawdy skazani jesteśmy na medialny przekaz nieprawdziwych informacji? Jak bronić się przed „alternatywnymi faktami” i czy w ogóle jest to możliwe?

Nad tym zagadnieniem zastanawiał się prof. Marek Sokołowski (na zdj.), kierownik Katedry Socjologii UWM podczas Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej „W stronę socjologii mediów. Tematy (nie) obecne".

– Panie Profesorze, czym jest postprawda?

– Postprawda opisuje realia kultury politycznej, w której przy kształtowaniu opinii publicznej odwoływanie się do emocji i osobistych przekonań jest bardziej ważne niż fakty. Redakcja „Oxford Dictionaries" uznaje termin „postprawda" za słowo 2016 roku.

– Wydaje mi się, że wiele osób ma świadomość, że to co widzi lub słyszy w mediach nie zawsze jest prawdziwe...

– Oburzamy się na „alternatywne fakty", widząc w nich zakamuflowane kłamstwo lub też zniekształcone, zmanipulowane informacje. W przeszłości spieraliśmy się o interpretację określonych faktów, dzisiaj zaś coraz częściej – o same fakty. Dla życia społecznego staje się to coraz groźniejsze, gdyż rodzi coraz większe przeszkody we wzajemnych próbach porozumiewania się, budowania wzajemnego zaufania. W epoce przed wynalezieniem Internetu, bez Facebooka i nowych mediów można było liczyć (do pewnego stopnia) na tradycyjne media: prasę, radio, TV, czyniąc je odpowiedzialnymi za odsiewanie „alternatywnych faktów" od faktów.

– A jak jest teraz?

– Obecnie odpowiedzialność za sensowność i prawdziwość informacji, ich nieustanną selekcję, weryfikację, wiarygodność, każdy widz, słuchacz, czytelnik i internauta musi wziąć na siebie. Jeżeli zdecydujemy się na ucieczkę od weryfikacji i sprawdzania, łatwo wpadniemy w pułapkę polityków, manipulatorów, propagandzistów, marketingowców i specjalistów od PR, realizujących własne cele.

– Czy możemy podać jakieś przykłady stosowania postprawdy w mediach?

– W styczniu 2017 r. Kellyanne Conway, przedstawicielka Białego Domu, w sporze o wielkość zgromadzenia na inaugurację prezydentury Donalda Trumpa przekonywała widzów CNN o milionach Amerykanów wiwatujących na cześć nowego prezydenta podczas uroczystości zaprzysiężenia. Redaktorzy stacji oceniali liczebność zgromadzonych na inauguracji osób jako znacznie skromniejszą niż na powitaniu prezydentury Baracka Obamy. Conway odpowiadała im, że jej informacje nie przeczą faktom, lecz stanowią „alternatywne fakty".

– A czy w Polsce też mamy takie przykłady?

– TVP w 2017 r. niemal zupełnie zignorowała w swoich przekazach fakt, że orkiestra Jerzego Owsiaka grała po raz kolejny, odnosząc fenomenalny sukces finansowy. Tego nie dowiedzieli się widzowie oglądający telewizję publiczną (państwową). Kolejny przykład. Na oczach milionów Polaków zarówno w mediach publicznych, jak i komercyjnych, reanimowany jest archetyp zgniłego Zachodu, upokarzającej nas Brukseli i „złego" Niemca. W intensywnej propagandzie istnieje zarówno wróg zewnętrzny (już nie Rosja, ale Unia Europejska i Niemcy) oraz wróg wewnętrzny, który jako opozycja wysługuje się zewnętrznemu wrogowi. Na potrzeby propagandowej akcji odświeżono stereotyp groźnego Niemca i jego polskich pomagierów – Donald Tusk, opozycja, „niemieckie media" działające w Polsce. W okresie PRL-u po wyborze Karola Wojtyły na papieża rosyjskie KGB rozsiewało informacje, że jest on proniemiecki. Podobnie o kardynale Stefanie Wyszyńskim mówili komuniści w Polsce. Znane marki także wykorzystują kłamstwa do swoich celów. W filmie „Help! Help! Polish boy wanted", młoda, atrakcyjna Amerykanka Dee Dee „szuka Wojtka z Polski", w którym się zakochała. Filmik przez 6 dni miał około 2 mln wyświetleń na YouTube, nim okazał się ukrytą formą reklamy firmy Reserved.

– Czy zatem w XXI wieku i czasach postprawdy nadal możemy ufać mediom?

– Tendencje, które obserwujemy w powstawaniu kolejnych potężnych zasobów informacji i w nowych możliwościach ich przetwarzania oraz publikowania (jak Big Data), nie pozostawiają złudzeń: czekają nas kolejne wyzwania. Świat informacji stanie się jeszcze bardziej wymagający: coraz więcej wysiłku trzeba będzie włożyć w dostosowanie możliwości naszych umysłów do wyrafinowanych technik przetwarzania informacji, w tym sztucznej inteligencji (patrz pytanie: czy jesteś robotem?).

Rozmawiała Sylwia Zadworna

w kategorii