Dr Agnieszka Bęś i dr Kazimierz Warmiński zarażają pasją do chemii

Dr inż. Agnieszka Bęś i dr inż. Kazimierz Warmiński z Katedry Chemii Wydziału Rolnictwa i Leśnictwa są nie tylko pasjonatami nauki, ale i jej popularyzatorami. Za ich sprawą w chemiczne eksperymenty dają się wciągnąć nawet ci, którym wcześniej wydawało się, że to nie dla nich.

- Za państwem debiutancki rok chemii jako kierunku, na uczelni w październiku pojawił się już drugi rocznik studentów. Jak wrażenia? Czy już można pokusić się o jakieś refleksje?

Dr inż. Agnieszka Bęś: – Zacznę od tego, z czego jestem dumna. Bardzo się cieszę, że studenci chemii (pierwszego i drugiego roku) poprosili o możliwość założenia koła naukowego. Na swojego opiekuna wybrali dr. Kazimierza Warmińskiego.

Dr inż. Kazimierz Warmiński: – Warto podkreślić, że studenci sami zgłosili się do kierującej naszą katedrą profesor Danuty Zielińskiej. Formalności zostały dopełnione, prorektor Sławomir Przybyliński wydał nam już oficjalną zgodę na działanie, więc przeprowadziliśmy też spotkanie założycielskie. Do Koła Naukowego Chemików zapisało się na razie 16 osób, uważam, że to naprawdę dobry wynik.

– Czym studenci chcą się zajmować podczas prac w kole?

K.W.: – Pomysłów jest sporo. Pojawiła się propozycja, by zbadać skład chemiczny suplementów diety i sprawdzić, czy informacje, które przekazują producenci, są prawdziwe. Mamy też pomysły na współpracę z instytucjami. Muzeum Warmii i Mazur zaproponowało nam, żebyśmy przebadali artefakty archeologiczne z epoki brązu. Ważny dla nas jest też aspekt związany z ochroną środowiska: chcemy zbadać zawartość mikroskładników wody pitnej, wód powierzchniowych, skład pyłów zawieszonych w powietrzu (zawartość metali ciężkich i rakotwórczych węglowodorów)… Studenci deklarują także gotowość do pomocy w promocji kierunku, chcą udzielać się w mediach społecznościowych, prowadząc nasze kierunkowe kanały na Facebooku, Instagramie i TikToku.

- Myślę, że zaangażowanie studentów świadczy o tym, że ich decyzja o wyborze studiów, była przemyślana. To cenne, szczególnie wówczas, gdy przypomnimy sobie sytuację towarzyszącą rekrutacji…

A.B.: – Pierwszy i drugi nabór na kierunek chemia odbywał się podczas pandemii, przez co nie mieliśmy dużych możliwości promowania tego kierunku w bezpośrednim kontakcie z uczniami szkół średnich. Dlatego też promowaliśmy nasze studia innymi kanałami. W 2020 roku do dyrektorów wszystkich szkół średnich (liceów i techników) z województwa warmińsko-mazurskiego oraz województw ościennych wysłano listy informujące o uruchomieniu kierunku chemia. Reklamy promujące studia ukazały się także dwukrotnie w 2020 roku w lokalnej gazecie. Uruchomione zostały dwa konta w mediach społecznościowych: na Facebooku i TikToku. Kierunek chemia był również promowany podczas Olsztyńskich Dni Nauki i Sztuki w 2019, 2020 i 2021 r. oraz na Green Festival Olsztyn, gdzie pracownicy przeprowadzali pokazy chemiczne. Pracownicy Katedry uczestniczyli również w nagraniu filmów promujących nowy kierunek studiów. Jeżeli w roku 2022 będzie taka możliwość, będziemy starali się odwiedzać szkoły średnie oraz zapraszać ich uczniów do nas na zajęcia, warsztaty, pokazy.

Dr inż. Agnieszka Bęś, prodziekan ds. kształcenia, Wydział Rolnictwa i Leśnictwa UWM

- No właśnie: w swojej misji zarażania pasją do chemii wychodzicie państwo, przedstawiciele Wydziału Rolnictwa i Leśnictwa, poza sale wykładowe i laboratoryjne. Dlaczego to takie ważne?

K.W.: – W organizację Olsztyńskich Dni Nauki i Sztuki włączamy się od samego początku, ale w czasie pierwszych edycji nastawialiśmy się raczej na prezentację tego, czym zajmujemy się naukowo. Później zmieniliśmy strategię i zaczęliśmy proponować spektakularne, niecodzienne pokazy i eksperymenty, w których mogą brać udział uczestnicy. Dzieciom podoba się to zdecydowanie bardziej.

A.B.:  – To fantastyczny sposób na zaszczepienie w dzieciach i młodzieży pasji do poznawania świata, na przykład wszechobecnej chemii czy biologii, ale też innych dziedzin nauki. Na tego typu zajęciach pokazujemy, że pewne rzeczy można przedstawić w taki sposób, aby wzbudziło to u młodych ludzi zaciekawienie. Żeby potem, po naszych zajęciach, sięgnęli po więcej. To też podpowiedź dla nauczycieli, że można przez odpowiednie zaprezentowanie treści dotrzeć do uczniów. Poza Dniami Nauki jeździliśmy z prezentacjami do szkół, uczestniczyliśmy w piknikach, festiwalach, dniach otwartych, prowadzimy też pokazy w ramach Szkoły Partnerskiej prowadzonej na Wydziale Rolnictwa i Leśnictwa.

 

- Wspominaliście też państwo o aktywności w mediach społecznościowych...

A.B.: – Social media to w tym momencie strona na FB oraz TikTok. Pomysł na założenie konta na TikToku miał dr Kazimierz Warmiński i to on zajmuje się prowadzeniem konta oraz realizuje fantastycznie odbierane przez oglądających filmiki. Ja występuję tam głównie jako statystka (śmiech).  Na TikToku nie ma za dużo kont, na których promowanoby naukę. Dlatego tak bardzo cieszy nas, że mamy tam obserwatorów, że nasze działania się podobają, że dostajemy dużo bardzo miłych komentarzy. Te komentarze, które zapamiętałam najbardziej, są głównie w stylu: „jaka fajna może być chemia”, „dlaczego w szkole nas tak nie uczą?”. Bardzo lubię te wszystkie działania promujące chemię. Mimo tego, że zajmuje to dużo czasu, że po takim całym dniu zajęć jestem bardzo zmęczona… Ale jest to bardzo miłe zmęcze/nie. Daje mi to dużo radości i poczucie spełnienia, wiarę w to, ze może tą pasją zarażę innych.

Dr inż. Kazimierz Warmiński, Wydział Rolnictwa i Leśnictwa

– Panie doktorze, mówił pan, że studenci są gotowi wspierać pana w prowadzeniu „chemicznych” profili w mediach społecznościowych. Zastanawiam się, czy przyjął pan tę ich propozycję z wdzięcznością, czy raczej z żalem? Domyślam się przecież, że to zajęcie dające frajdę, ale i dość czasochłonne, prawda?

K.W. – Owszem, zdarza się, że nagranie, które trwa kilkadziesiąt sekund, wymaga ode mnie wielu godzin pracy, bo tyle trwa wielokrotne przeprowadzenie doświadczenia oraz montaż. Bywa, że eksperymentu muszę doglądać przez kilka dni, w przerwach od pracy naukowej lub dydaktycznej.… Dość zabawne było to, że jednym z najpopularniejszych filmów na naszym profilu na TikToku okazał się ten, który wymagał ode mnie właściwie najmniej zaangażowania.

– Czyli?

K.W.: – Doświadczenie z wodą przechłodzoną. Nie napracowałem się przy nim dużo, a nagranie miało – na tę chwilę – około 200 tys. wyświetleń.

– Skoro o popularności mowa, to warto zauważyć, że np. na wspomnianym TikToku administrowany przez pana kanał jest w trójce najlepszych profili poświęconych chemii. To wymaga chyba mnóstwa pomysłów?

K.W. – Właściwie myśl o naszych profilach społecznościowych mam stale w głowie. Na szczęście mogę liczyć na wsparcie: pomysły podrzucają mi koleżanki i koledzy, żona i córki.…

– W głowie warto mieć też plany na przyszłość. A ta, jak rozumiem, powinna być dość łaskawa dla absolwentów chemii? Rynek pracy na nich czeka z otwartymi ramionami?

K.W. – Oczywiście. Całkiem niedawno zgłosiła się do nas jedna z firm zainteresowana złożeniem oferty praktyk, ponieważ zależy im na pozyskaniu młodej kadry. Nasz region może nie jest zbyt mocno uprzemysłowiony, ale na brak pracy chemicy nie powinni narzekać. Ta zwykle czeka na nich natychmiast po studiach.

 

– Pani doktor, jakiś czas temu została pani wyróżniona jako Wykładowczyni Roku Uniwersytetu Dzieci, więc przypuszczam, że za pani sprawą mogą właśnie dorastać nam jacyś młodzi, zdolni chemicy…

A.B.: – Na Uniwersytecie Dzieci prowadziłam kilka różnych tematycznie zajęć. Wyróżnienie przyznano mi za zajęcia pt.: „Jak ożywić zdegradowany krajobraz”. Zbyt dużo chemii tam nie było (śmiech). Niemniej jednak prowadziłam też zajęcia pt.: „Jak ułożyć pasjansa z pierwiastków chemicznych”, na których opowiadałam o układzie okresowym pierwiastków i o Mendelejewie, a uczestnicy mieli za zadanie samodzielnie ułożyć pierwiastki w układzie okresowym. Na zakończenie tych zajęć wręczałam każdemu uczestnikowi legitymację Młodego Chemika. Największą satysfakcję sprawia mi to, że na początku uczestnicy tych zajęć często są sceptyczni, podchodzą nieufnie, bo od starszego rodzeństwa słyszeli, że chemia jest trudna. A okazuje się, że może być przyjemna, że to są ciekawe eksperymenty, że można się dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy.

– A czy pamięta pani, komu (lub czemu?) zawdzięcza pani swoją miłość do chemii?

A.B.: – Moje zainteresowanie chemią rozpoczęło się od pierwszej lekcji w szkole podstawowej. Nauczycielka prowadziła lekcje pokazowe, wykonywaliśmy też proste eksperymenty i to spowodowało, że chemię polubiłam. W szkole średniej uczyłam się bardzo dużo chemii, bo moim marzeniem były studia na Akademii Medycznej. Niestety, nie udało mi się dostać na medycynę, więc rozpoczęłam studia na Politechnice Białostockiej, gdzie zajęcia w laboratoriach miałam przez całe pięć lat nauki. Potem doktorat, praca w Katedrze Chemii, godziny spędzone w laboratorium i… tak jest do dzisiaj.

 – Panie doktorze, jak było u pana?

K.W. – Od szkoły podstawowej interesowałem się chemią. W szczęśliwych czasach mojej młodości nauczyciele chyba mniej przejmowali się przepisami BHP, bo takich doświadczeń na lekcjach przeprowadzaliśmy o wiele więcej niż dzisiaj. Pamiętam, że już wejście do magazynku z odczynnikami i sprzętem było wielkim przeżyciem, do którego uprawnieni byli wybrani uczniowie aktywni w kole chemicznym.… Uczestnictwo w kole potem procentowało w sukcesach na olimpiadach i konkursach chemicznych w Gdańsku, Toruniu czy Warszawie. W domu również miałem swoje małe laboratorium chemiczne, chociaż kiedyś odczynniki i sprzęt było trudniej zdobyć. To jednak nauczyło mnie kreatywności.

– Rozmawialiśmy o tym, w jaki sposób popularyzujecie państwo naukę, pomówmy więc i o tym, jak ją rozwijacie. Czego dotyczą państwa badania?

A.B.: – Moja problematyka badawcza to głównie rekultywacja terenów zdegradowanych oraz wspomagana fitostabilizacja gleb zanieczyszczonych metalami ciężkimi. Prowadzę też badania dotyczące wykorzystania roślin jako bioindykatorów gleby i wód zanieczyszczonych ksenobiotykami. Aktualnie zajmuję się oceną toksyczności mieszanin osadowo-popiołowych z wykorzystaniem roślin jedno i dwuliściennych.

K.W. – Ja zajmuję się w zasadzie dwoma aspektami dosyć mocno powiązanymi ze sobą: produkcją i przetwarzaniem biomasy na cele bioproduktowe i biopaliwowe. Dokonuję analizy składu chemicznego surowców i produktów oraz badam wpływ kaskadowego ich wykorzystania na środowisko, a przede wszystkim: na powietrze i klimat Ziemi. To zagadnienie jest mi zresztą bardzo bliskie, bo swoją karierę naukową zacząłem właśnie od badań jakości powietrza. Jestem zaangażowany także w dwa międzynarodowe projekty. W pierwszym z nich będę zajmował się oceną wpływu na środowisko uprawy lnianki, czyli pradawnej rośliny oleistej, a w drugim oceną składu chemicznego owadów paszowych i jadalnych. Produkcja takich owadów to nowy, ekologiczny trend w zakresie żywności.

– Już sam rzut oka na listę państwa aktywności dydaktycznych i naukowych daje powody, by przypuszczać, że szczególne miejsce zajmuje w państwa sercach troska o środowisko naturalne. Jakby na potwierdzenie tej tezy, dołączył pan, panie doktorze, do Green Teamu, czyli zespołu, który zajmuje się na naszym Uniwersytecie wdrażaniem idei zrównoważonego rozwoju.

K.W. – To prawda, od niedawna jest członkiem Green Teamu, który jakiś czas temu zorganizował jam projektowy. W czasie wydarzenia opracowane zostały pomysły związane ze zrównoważonym rozwojem. Obecnie zajmujemy się analizą tych projektów, by można je było wdrożyć na Uniwersytecie. Pojawiły się bardzo ciekawe pomysły, począwszy od społecznej lodówki przeciwdziałającej marnowaniu jedzenia czy pojawienia się specjalnych punktów, do których można byłoby podejść z własnym kubkiem i zrobić sobie gorącą kawę i herbatę lub też napić się zimnej wody, generując przy tym mniej odpadów.

– Co zrobić, żeby zrównoważony rozwój był czymś więcej niż piękną ideą?

A.B.: – Zrównoważony rozwój zależy od pewnej zasadniczej postawy, która wyraża się w szacunku dla pokoleń (teraźniejszych i przyszłych), dla natury i zdobyczy kultury. Naszą rolą, jako nauczycieli, jest edukacja, w tym edukacja na rzecz zrównoważonego rozwoju, która dostarcza wiedzy o globalnych zależnościach i o tym, jak nasze codzienne życie na nie wpływa. Młodym ludziom należy dać wiedzę i narzędzia, które pozwolą im wyciągać wnioski z analiz stanu obecnego i prognoz na przyszłość – wnioski w zakresie ekologicznych, ekonomicznych i społecznych procesów rozwojowych w ich wzajemnej zależności. I takie jest nasze zadanie: przekazywać wiedzę, uczyć, kierować, wspomagać, zaszczepiać pasję.

 dbp

DOFINANSOWANO Z BUDŻETU PAŃSTWA
„Społeczna odpowiedzialność nauki - Popularyzacja nauki i promocja sportu" Ministra Edukacji i Nauki
Projekt pn. "19. Olsztyńskie Dni Nauki i Sztuki"