Niektórzy z Czachorowskich, Czacharowskich i Czahrowskich:

Trestram (1405)

Adam Czahrowski (1550)

 

Ks. Józef (1741)

Franciszek Czacharowski 1888-1961 s. Mariana

 

Józef (1768)

 

 

 

Trestram Czachorowski

 

1405 Trestram Czachorowski zeznaje, że zręczył Mik. Lubiatowskiemu na sumę

1000 grz. za kogo ? (KoscZ 2, 95) ; 1405 Franciszek mieszcz. z Kościana

upomina się u Trestrama z Czachorowa o 18 grz.; Mik. Lubiatowski protestuje przeciw

temu, gdyż jemu wcześniej przysadzono 250 grz. z Cz. (ZSW nr 931, 975)

 

Wynotował Chrystian Orpel z: „Słownik historyczno-geograficzny województwa poznańskiego w średniowieczu” (część 1, zeszyt 2, str. 272)

 

Do góry

ks. Józef Czachorowski (1741)

ur. 1741 w woj. płockim

ksiądz, proboszcz w parafii Krajkowo, dekanat raciążski

 

         "Pleban prosty, nie mający żadnego tytułu czyli dostojeństwa tylko plebanią ks. Józef Czachorowski mający lat 34, urodzony w województwie płockim. Został prezbiterem roku Pan. 1767 dnia 13 miesiąca czerwca i do tego beneficjum [parafia Krajkowo] instytuowany jest roku Pan. 1769 11 miesiąca grudnia.

         Pierwsze postrzyżenie otrzymał w Skierniewicach archidiecezji gnieźnieńskiej d. 20 7-bris 1766 a Celsissimo Excellentissimo Vladislao łubieński archiepiscopo Gneznensi. Item 4 minores ordines in ecclesia cathedrali Plocensis a-o 1767 Dominica Passionis Illustrissimo Casimiro Rokitnicki suffr. Plocensi (...)

         Oprócz tego beneficjum żadnego nie ma inszego. Do niego samego należy mieć staranie o duszach w parafii znajdujących się. Nauki i egzorty duchowe pro posse sam miewa, a które bywają w szczególności o każdym sakramencie Św., o jego częściach, o pacierzu, który się co do słowa parafii wykłada, o przykazaniach Boskich, o powinnościach każdego stanu. Egzorty zaś bywają o cnotach, na przykład o miłości Boga, o miłości bliźniego, o bojaźni Boskiej, o wzgardzie Świata, o staraniu się o chwałę niebieską, o pokorze, o miłosierdziu i o innych w szczególności. Bywają i o występkach, jako to o pijaństwie, o pysze, o przywiązaniu i o innych w szczególności; do czego zażywa książek: książki WImci ks. Meffreta, ks. Wujkowskiego, książki Zwierciadła przykładów, żywotów Św. Pańskich, książki W ks. Tomasza a Cempis, teologa WImci ks. Antonina.

         Przy kościele niniejszym i owszem w całej parafii żaden kleryk lub inny duchowny nie znajduje się, chyba tylko przechodzący.

         Czeladzi w plebani znajduje się pięcioro, między któremi żadnej osoby nie masz podejrzany, ale i owszem być uczciwie znajdują się.

         Ma niektóre książki, jako się już wyżej wspomniały w szczególności, gdzie było o książkach kościelnych; tu się tylko to przydaje, że ma teologów Buzembała i Antoine.

         Opieszałość w administrowaniu Św. sakramentów parafianom nie znajduje się w ks. plebanie, gdyż do chorych za powziętą wiadomością zawsze zajdzie. W tym roku, z łaski P.Boga, żadnemu z parafianów nie przytrafiło się bez sakramentów Św. umrzeć.

         Nabożeństwo czyli msza Św. w niedziele i Święta o godzinie wyznaczonej zwykła się odprawiać, gdyż ks. pleban tym końcem musiał się wzdobyć na zegarek. nabożeństwo zaś tym sposobem odprawia się: naprzód bywa Śpiewany różaniec, po nim przed nauką mawiają się akty wiary Świętej i nadziei, po nauce akt miłości P.Boga, po tym aspersja, procesja, msza Św., we mszy Św. czytanie Ewangelii, po tej czasm bywa egzorta, na koniec przypominek dusz Śp. parafianów.

         Wyłączywszy chorych, żadnym inszym osobom w domach prywatnych nie bywają administrowane sakramenta.

         O aprobacją do słuchania spowiedzi zawsze stara się ks. pleban, jako one i teraz ma daną sobie we Mławie podczas rekolekcji, do roku służącą.

         Ustawy względem pogrzebów są w pilnej pamięci ks. plebanowi, gdyż do nich więcej nie wyciąga prócz postanowienia."

         Kościół we wsi Krajkowo murowany, formy krzyżackiej z dwoma chórami, nie wiadomo przez kogo został zbudowany. "Erekcji swojej nie ma, daje się jednak słyszeć, że się w Królewcu ma znajdować."

         Parafia na północny zachód od Raciąża. "Osób w tej parafii do spowiedzi wielkanocnej i komunii sposobnych znajduje się n-ro 500, których osób imiona i przezwiska specifico regestro podaje się"

         "Tej parafii rozciągłość na dłuż i na szerz jest prawie na pół mili. Kolatorowie kościoła tego i beneficjum są WWIchmościPP Józef, Wiktor i Michał Kossobudzcy, do których, jako benefici saecularius presentandi należy.

         "Ten kościół jest pod tytułem Św. Trójcy", nie ma szkoły ani szpitala, ani żadnej publicznej kaplicy.

 

         Parafia Gralewo też w dekanacie raciążskim. "Tu zaś w Gralewie jest chłop imieniem Jędrzej Mularski, lat 60 mający i z żoną imieniem Konstancją w lat 50 będącą, który w pustkach szpitalnych prawie jak w chlewku mieszka, gdyż i kumina tam u nich nie masz. Tenże chłop za teraśniejszego plebana ożenił się, który z pierwszą żoną spłodzoną ma przy sobie córkę imieniem Ewę, lat blisko 40 mającą, pannę i synów dwóch (...). żona zaś jego z pierwszym mężem miała czterech synów - Michała, którego w początkach nastania swego na beneficjum tereśniejszy posesor był pozwolił na służbę Imć ks. Czachorowskiemu do Krajkowa, a ten mu się kartą obowiązał po zakończonym roku jego z rzeczymi oddać onego, lecz Imć Czachorowski przez zajście w kontrakty z ImćP Kosobudzkim o niego, rozpuściwszy go na swywolą dał mu przyczynę stamtąd ucieczki, karta zaś przy ks. plebanie zostaje."

 

źródło: Michał Marian Grzybowski "Materiały do dziejów ziemi płockiej (Z archiwaliów diecezjalnych płockich XVIII wieku -  Tom 5. Ziemia Płońska", Tow. Nauk. Płockie, Płock 1989.

 

Do góry

Józef Czachorowski (1768)

Józef. W 1768 roku był żonaty z Katarzyną, córka Ignacego Rościszewskiego, cześnika dobrzyńskiego. Zapewne to ten Józef został w 1770 roku powołany na regimentarza konfederacji ziemi wyszogrodzkiej.

 

Źródło: Marcin Niewalda z „Herbarz mazowiecki powiatu bielskiego”, opr. Łempickiego.

 

Czachorowski Józef (zm. 1772), marszałek wyszogrodzki w konfederacji barskiej, z mało znanej rodziny szlacheckiej, zapewne h. Rogala, która w r. 1733 dała Leszczyńskiemu pięciu wyborców z ziemi dobrzyńskiej i woj. płockiego. Wojaczkę rozpoczął pod koniec r. 1767; jeżeli od początku służył przy Sawie Galickim, to jego regimentarzem mógł zostać najwcześniej w lipcu 1770 po Dobrowolskim, ale odbył zapewne cała forsowną kampanię od Szreńska (18-II-1770) i Płońska, poprzez Mławę, Wysokie (listopad) aż do klęsk pod Rachowem (1-III-1771) i znów pod Szreńskiem (16-IV). Po śmierci Sawy (maj 1771) wybrany marszałkiem, nie zdołał odnowić jego dywizji do dawnej liczby; nie przyjął nad sobą dowództwa ani Mikorskiego, marsz. gostyńskiego, ani Lasockiego, regim. ciechanowskiego, ani nawet Pułaskiego, którego Generalność mianowała naczelnym konfederatem dywizji mazowieckich. Kiedy Pułaski żądał odeń poparcia imprezy Strawińskiego, tj. zamachu na króla, C. uchylił się i pojechał do Generalności. Po zamachu uznał nad sobą zwierzchność Zaremby, ale nie naśladował go w unikaniu bitew: zimą r. 1771 udał się z Onufrym Bęklewskim na Litwę i 2-II-1772 w bitwie (czy też po bitwie) pod Doroszewiczami nad Prypecia zginął. Czy zostawił rodzinę – nie wiadomo; w roku 1777 siedmiu Czachorowskich uczestniczyło w sejmiku województwa płockiego, w r. 1788 trzech w sejmiku wyszogrodzkim.

 

Źródło: Polski Słownik Biograficzny. T. IV, Kraków 1938 PAU.

 

Do góry

 

Adam Czahrowski z Czahrowa

 

Źródło: Tadeusz Mikulski „Adam Czahrowski z Czahrowa – portret literacki”, PAU, Rozprawy Wydziału Filozoficznego, t. LXVI nr 4, Kraków 1947.

 

„Imię mi krzczone Adam, Czahrowski przezwisko” (...)„Przezwisko szło z Czahrowa w ziemi halickiej pod Rohatyniem. Używał blasku i herbu Korczak, wywodzony z legendy węgierskiej i częsty między drobiazgiem na Rusi. Służyła znakowi nazwa potoczna „trzy wręby denominatus” albo przenośnie trzy rzeki.”

„Polami czahrowskimi, o których mówiono rozmaicie, od imienia osadnika (...) przebiega strumień łączący okolice z dorzeczem Dniestru (...) życiowych urodzajem ziemi i dostatkiem, siedzą Czahrowscy od dawna”.

 

Czahrów jako osada znana z XIV w (wymieniana w nadaniach Władysława Jagiełły 1394.

[istnieje możliwość – jakkolwiek mała – że mogli przywędrować z Mazowsza. Zwłaszcza w XV i XVI w. Szlachta z przegęszczonych majątków szukała nowych na Podlasiu i Rusi. Ale dlaczego herb inny? Herb wskazujący na pochodzenie z Węgier. A może za sprawa inwazji Madziarów w IX wieku? Dodatkowo informacja o Czahrowie byłaby starsza niż o Czachorowie. Więc może to nie migracja osadnika z Mazowsza, lecz odwrotnie?]

 

Małgorzata [zdaje się, że wnuczka Daniły] wdowa, pani Czahrowska w drugiej ćwierci XV w. (a więc w latach 1425-1450), wydaje się powtórnie za mąż za bogacza Marcina Rosusza ze Sławina (wojewoda halicki) zdołała zapewnić synom z pierwszego małżeństwa: Jerzemu, Iwaszce i Stanczulowi) piękną fortunę znacznie wykraczająca poza Czahrów oraz wyposażyć na osobne wsi córkę Helenę. Jerzy i Iwaszko wprowadzeni zostali jako właściciele działu wsi Łuczyńce (1439). Ok. roku 1430 synowie Anny Czahrowskiej, jakiejś krewniaczki Małgorzaty, wstąpili pierwsi na działy łuczyńske, brali ziemia w zakład główszczyzny, 60 grzywien za ojca – Strzeczona, zabitego przez Wasyla Łuczyńskiego, porywczego sąsiada.

[tu mała dygresja: sąsiedztwo Czahrowa i Łyczyńcka oraz Czachorowa i Łukoszyna. Jeśli obie nazwy pochodziły od charakterystyk terenu: czacharów i łęgu, to podobieństwo jest uzasadnione. Jeśli nie, to wygląda to iście tajemniczo i sugeruje osadników....]

         Następna generacja Czahrowskich: bracia Bartłomiej, Jerzy i Michał jeszcze opływają w dostatek. Bartłomiej uzyskuje część Czahrowa, stawy Wielki i Błoński i cześć gajów Malinów i Brzozów; Jerzy – pola czahrowskie: Czuczkowo, Malkowo, Jaszkowo alias Josypowo; Michał – Łuczyńce.

         W bliskim zapewne pokrewieństwie z tą generacja znajduje się Feliks Czahrowski, dziad Adama. Imię Feliks zastępowało w życiu ruskim Fiedke, lecz mówi się o nim Szczęsny, dożył 118 lat. Jako rycerz brał udział w bitwach (Sokal 1519, Obertyn 1531, z tatarstwem nad Seretem 1538. Umarł miedzy kwietniem 1570 a kwietniem 1571).

Synowie Piotr ożeniony z Małgorzatą, Walenty alias Wasyl i Jerzy wzięli części równe (pół Łuczyńca i pół Czahrowa). Szybko rozpoczął się spór o granice miedzy braćmi. Najstarszy Piotr zabił Jerzego. Potem rozpoczyna się seria procesów, zajazdów i niekończących się kłótni. [wystarczyło trzy pokolenia aby nadział wsi został rozdrobniony!] Walenty zabił brata Piotra („głowa za głowę”) – r. 1572.

Niedorosłe potomstwo bratobójcy Piotra stanowili: Adam ur. w poł. lat sześćdziesiątych, Feliks alias Szczęsny noszący imię dziadka Mikołaj, oraz córki Anna (z męża Chocimierska) i Zofia (mąż Stanisław Stogniew.

         Adam młody junak i hulaka. Już wkrótce (11 luty 1580) na skargę sióstr Czahrowskich i ich spadkobierców sąd grodzki w Haliczu wyrzekł banicje na braci: Adama, Feliksa i Mikołaja. Potem pojawiały się kolejne wyroki. Adam Czahrowski wyrusza „w Polskę”, bierze udział w elekcji 1587, wielu burdach i potyczkach, potem uczestniczy w wojnach na Węgrzech, udział w wojnach z Turcją 1593, 1596. Potem wrócił za Śląska do Poznania, [czy możnaby tym wytłumaczyć pochodzenie zarówno Czachorowa pod Krobią jak i wsi Czachory? – nic w książce nie ma o potomkach Adama... Może oni tam osiedli i stąd nazwy wsi – ich dóbr?– ale byłoby to zbyt późno o co najmniej 100-150 lat] brał udział w sejmie 1589. W 1597 w Poznaniu składa rękopis swojej książki. Umarł być może we Lwowie 1599 chyba od zarazy.

 

Szczegóły w/w książce.

 

Do góry

Franciszek Czacharowski 1888-1961 s. Mariana

„Mój ojciec, Franciszek Czacharowski, urodził się 22 grudnia 1888 roku w Marcinkowie, powiat ostródzki (wówczas Niemcy) jako pierwszy syn Mariana i Marianny z domu Kołakowskiej (Kułakowskiej). W domu panowała atmosfera patriotyczna; ojciec Franciszka a mój Dziadek wrogo ustosunkowany do rządów cesarza abonował polskie gazety „Gazetę Olsztyńską” i „Pielgrzyma”. Dziadek był przecież synem powstańca (z Powstania Listopadowego). To on wyniósł tradycję walki o polskość ludu mazurskiego ze swego domu i zaszczepił swoim synom. Wszyscy mężczyźni byli zaangażowani w walkę o niepodległość państwa polskiego. W roku 1912 Franciszek wraz ze swoim ojcem, matka i bratem Janem był sądzony w Nidzicy za pracę polityczną. Wszyscy wówczas, poza nieletnim Janem, zostali skazani na karę dwu miesięcy więzienia.

W okresie plebiscytowym Ojciec ukończył czterotygodniowy kurs agitatorów, który zorganizowano w Domu Polskim w Szczytnie. Osiemdziesięciu przyszłych agitatorów szkolili dwaj profesorzy z Warszawy, a kierownikiem kursu był warszawski poseł partii robotniczej Herz.

Ojciec równocześnie pracował w Komitecie Plebiscytowym w Olsztynie. Po ukończeniu kursu skierowany został do Mrągowa (Sensburg), gdzie jako agitator obwodowy organizował zebrania plebiscytowe. Co niedziela w innej miejscowości odbywały się zebrania ogólne, na które wozami drabiniastymi zjeżdżali mieszkańcy okolicznych wiosek. W dni powszednie Ojciec dostarczał mieszkańcom wsi materiały propagandowe, książki i gazety oraz mazurskie kalendarze pisane gotykiem po polsku. Jego aktywna działalność nie uszła jednak uwadze niemieckich bojówkarzy, którzy za wszelką cenę chcieli go unieszkodliwić. Pewnego dnia wracając z zebrania Ojciec został przez nich napadnięty i okrutnie pobity. Cudem uszedł wówczas z życiem dzięki pomocy francuskiego wojska. Obrażenia, które odniósł, były tak ciężkie, że musiał poddać się dłuższemu leczeniu w szpitalu olsztyńskim. Mimo tego po powrocie do zdrowia wrócił na swoją placówkę w Mrągowie i energicznie zabrał się do pracy. Nie szczędził sił i zdrowia, by tereny powierzone jego pieczy wróciły do Macierzy. Mieszkał tam w budynku, w którym mieściło się biuro polskiego powiatowego okręgu plebiscytowego. Jego kierownikiem był p. Pietrzak, zaś zastępcą p. Szczodrowski.

Niemieccy agitatorzy, m.in. Worgitzky, głosili w prasie, ulotkach, na zebraniach, że Polska jest państwem „sezonowym”, że wkrótce upadnie. Przeciwko takim ocenom występował, między innymi, Ojciec korzystając z „Gazety Olsztyńskiej”, „Mazura” i wielu polskich ulotek. Praca agitatora równała się wówczas służbie żołnierza frontowego – każdego dnia w terenie mogła grozić śmierć lub kalectwo.

Po przegranym plebiscycie, z chwilą opuszczenia Mrągowa przez wojska alianckie, Ojciec potajemnie opuścił miasto. Uważał, że poniesiona klęska była następstwem kilku czynników: panoszenia się pruskiej administracji, braku należytej ochrony ludności polskiej ze strony komisji alianckiej, terroru bojówek Worgitzkyego, wreszcie fałszerstw dokonywanych przez administrację i niemiecką komisję plebiscytową. Z Nadrenii i Westfalii sprowadzono przecież dziesiątki tysięcy Niemców, natomiast wielu Polakom mającym prawo do głosowania nie pozwolono przyjechać. Komisje niemieckie gdzie tylko mogły utrącały głosy polskie wpisując na listy uprawnionych do głosowania setki dawno nie żyjących Niemców.

Ojciec był działaczem o szczerej, polskiej duszy, oddanym sprawie polskiej na Warmii i Mazurach. Plebiscyt 1920 roku uznał za jedną z największych krzywd wyrządzonych polskiej ludności na tych terenach. W działalność plebiscytową włączył się również brat Ojca, Jan. Mimo młodego wieku brał czynny udział w pracach agitatorskich, za co został odznaczony.

Po przegranym plebiscycie Dziadek z częścią rodziny osiedlił się w Tuszewie koło Lubawy, zamieniając swoje gospodarstwo w Marcinkowie (powiat Ostróda). Tak bardzo chciał żyć w Polsce... Zaś mój Ojciec gospodarował na swoim gospodarstwie w Lewałdzie Wielkim (gmina Dąbrówno) do roku 1923 (...).

W noc wigilijna 1923 roku Ojciec nielegalną drogą udał się do Tuszewa i tam już pozostał, sprowadzając rodzinę. W Lewałdzie Wielkim pozostało po nim gospodarstwo położone na wprost szkoły. Od tego roku Tuszewo stało się rodzinną wsią Czacharowskich.

Tuszewo, dawniej Tynwałd, niem. Tunwalde – w r. 1452 Tynwalde (...).

Propolska działalność mojego ojca została wysoko oceniona w Drugiej Rzeczypospolitej – został odznaczony w r. 1936 Krzyżem Wielkopolskim i Medalem Niepodległości. „Ocenili” ja także Niemcy w czasie II wojny światowej. Już 3 września 1939 roku o godz. 700 rano gestapo z Selbstschutz zabrało ojca jako zakładnika do Iławy, a po zakończeniu wojny z Polską do obozu w Kurchechen. Właśnie za działalność plebiscytową Ojciec był sądzony przez gestapo.

W listopadzie 1939 roku na gospodarstwie zjawił się komisarz wykonawczy (Treuhander), Niemiec, Frydrych z Westfalii. Pamiętam go w gumowym płaszczu i drewniakach. Frydrych został pozbawiony naszego gospodarstwa, a 1 kwietnia 1941 roku na gospodarstwie osiedlono Niemca z Besarabii. Rodzina nasza cudem uniknęła wywózki do obozu w Potulicach, gdyż od pewnego czasu Mama z młodszym rodzeństwem nie nocowała w domu. Niemcy bowiem mieli zwyczaj nocnego wpadania do domów, dawali godzinę na spakowanie, po czym furmankami transportowali wysiedleńców do najbliższej stacji kolejowej, a stamtąd do obozu.

Po wysiedleniu rodzina mieszkała w Jagodzinach (Ketzwalden – powiat ostródzki) w majątku Jaroskiewitza. W majątku tym ciężko pracowaliśmy do końca wojny.

W styczniu 1945 roku wróciliśmy do Tuszewa. Oba domy mieszkalne były spalone, stodołę rozwali czołg, a budynki inwentarskie były w opłakanym stanie. Dzieła zniszczenia dokonali, o ironio, wyzwoliciele – wojska rosyjskie.”

 

Źródło: Kazimierz Czacharowski, Olsztyn 1995, maszynopis

 

Do góry

 

Do góry

 

Do góry