Jestes tutaj:   Start

Przed szczypiornistami AZS UWM okazja do zdobycia kolejnych punktów w rundzie rewanżowej i podtrzymania fantastycznej passy. Tym razem podopieczni trenera Karola Adamowicza jadą do Kęsowa, gdzie w sobotę o godz. 18:00 zmierzą się z miejscowym LKS - "czerwoną latarnią" drugoligowych rozgrywek. Mimo, że olsztynianie są zdecydowanymi faworytami, o punkty na parkiecie LKS może być ciężko...

 

 

 

 

Specyficzna hala, długa podróż i rywal zamykający tabelę - to czynniki, które z pewnością wpłyną na postawę olsztynian. Trener Adamowicz szczególnie apelował o poważne podejście do zawodów i koncentrację, gdyż mimo że Kęsowo zamyka ligową tabelę, to w piłkę ręczną grać potrafi. Może niektórym zawodnikom LKS brakuję umiejętności, jednak potrafią nadrobić to zaangażowaniem i poświęceniem.

Sebastian Ludian i spółka w dotychczasowych pojedynkach zdobyli zaledwie pięć punktów (zwycięstwa nad Koroną 33:31 i Gwardią Koszalin 30:27 oraz remis w Brodnicy 35:35) i z tym dorobkiem plasują się na czternastym, ostatnim miejscu w ligowej stawce. W kilku spotkaniach byli jednak bardzo blisko zwycięstwa i przegrywali nieznacznie, ale zdarzały im się także mecze takie, jak na własnym parkiecie z Grudziądzem. Podopieczni trenera Tydy przez 60. minut tylko czternaście razy pokonali bramkarzy MKS, tracąc dwukrotnie więcej bramek. Olsztynianie będą musieli szczególnie przykładać się do rzutów, gdyż między słupkami bramki gospodarzy występuje doświadczony Leszek Mielke, który prócz wspomnianego Ludiana, jest najjaśniejszym punktem zespołu trenera Marka Tydy.

W obozie olsztynian panują dobra nastroje. Po zwycięstwach nad Grudziądzem, Tczewem i Strzelnem AZS zbliżył się do zespołów ze środka tabeli i tak np. do siódmego Szczypiorniaka traci zaledwie dwa oczka. Wszystko wskazuje na to, iż trener Adamowicz chyba po raz pierwszy w tym sezonie na mecz wyjazdowy zabierze szesnastu zawodników. Cieszy szczególnie powrót Łukasza Szymańskiego, który z pewnością wesprze rozgrywającego niezły sezon Piotra Uścińskiego. Jeśli kilka piłek odbiją bramkarze, a olsztyńska defensywa będzie bardziej szczelna niż przed tygodniem, AZS powinien z Kęsowa wracać z przysłowiową "tarczą". Dwa zdobyte w meczu z LKS punkty pozwolą przesunąć się w górę tabeli.