Jestes tutaj:   Start Wiadomości Wywiady Piotr Uściński: do bramki wchodzi ten, który się lepiej danego dnia czuje
Piotr Uściński: do bramki wchodzi ten, który się lepiej danego dnia czuje

W spotkaniu z Brodnicą odbił kilka ważnych piłek i dorzucił przysłowiowe "trzy grosze" do zwycięstwa. Po ubiegłorocznym sezonie, gdy miał kłopoty zdrowotne i przegrywał rywalizację z bardziej doświadczonymi kolegami, nosił się z zamiarem zakończenia przygody z handballem. Decyzję zmienił i obecnie jest ważnym elementem drużyny trenera Adamowicza. Po sobotnim pojedynku na kilka pytań odpowiedział Piotr Uściński - 22-letni bramkarz AZS, który od początku istnienia drużyny strzeże bramki olsztyńskich akademików.

 

Po sezonie 2011/2012 mówiłeś stanowczo, że to Twój ostatni sezon i w przyszłym roku nie zobaczymy Cię już w barwach AZS. Co wpłynęło na zmianę decyzji?

- To prawda, że miałem zamiar zakończyć swoją przygodę po minionym sezonie, ale na zmianę mojej decyzji wpłynęła przede wszystkim informacja o przejściu dwóch bramkarzy z naszej drużyny do Warmii. Szczerze mówiąc nie miałem wtedy pojęcia czy jakiś bramkarz przyjdzie do nas, więc postanowiłem pomóc kolegom z drużyny w tym sezonie.  Jak na razie nie żałuję tej decyzji.


Obecnie masz pewne miejsce w składzie AZS, za zaufanie odpłacasz się przyzwoitymi występami, nie raz ratując drużynę przed stratą bramki.

- Tak naprawdę to jest zasługa obrony. Jeżeli nasza obrona dobrze funkcjonuje to czasami wystarczy stanąć i czekać aż piłka sama wleci w ręce. Dzięki dobrej obronie zawodników z pola bramkarz ma o wiele łatwiejsze życie podczas meczu.


Póki co, wygrywasz rywalizację o miano pierwszego bramkarza akademików...


- Między nami nie ma żadnej rywalizacji albo jej nie odczuwam. Do bramki wchodzi ten, który się danego dnia najlepiej czuje ,,między słupkami", a jeżeli któremuś z nas nie idzie, to wchodzi następny. Ja ostatnio wychodzę często jako pierwszy, ponieważ z chłopakami z drużyny gram najdłużej i to czasami pomaga na boisku, łatwiej możemy przewidzieć nasze zachowania i reakcje.


Po 9. spotkaniach zajmujecie dopiero 11. miejsce. To chyba poniżej oczekiwań, prawda?

- Po poprzednim sezonie, w którym walczyliśmy o awans nasze 11 miejsce w tym sezonie wypada blado. Próbujemy walczyć o jak najlepszy wynik, ale nie jest to proste, gdy aż siedmiu podstawowych zawodników odchodzi po sezonie do innych klubów. W tym składzie dopiero się zgrywamy i myślę, że w drugiej rundzie będziemy mięć lepsze wyniki niż w pierwszej i znajdziemy się w górnej części tabeli.


Co należałoby zmienić, aby AZS grał jeszcze lepiej?
- Ciężko jednoznacznie powiedzieć co trzeba zmienić, ponieważ są momenty w meczach, że gramy wręcz idealnie, ale niestety są to tylko fragmenty a nie całe mecze. Myślę, że zmienić trzeba porozumiewanie się w obronie, ponieważ często z braku porozumienia pomiędzy obrońcami tracimy bramki. Jeżeli sobie z tym poradzimy to myślę będzie naprawdę dobrze, bo w ataku zdobywamy sporo bramek, często nawet po zespołowych akcjach, a nie indywidualnych zagraniach.


Trener Karol Adamowicz od tego sezonu prowadzi także pierwszoligową Warmię. Czy przez to nie zaniedbuje trochę drużyny, z którą w ubiegłym roku był bliski wywalczenia awansu na zaplecze PGNiG Superligi?

- Trener Adamowicz niektórych z nas trenuje od czasów podstawówki, więc znamy się bardzo dobrze. Wie, że jeżeli mamy jakiś problem lub coś nam nie pasuje to przychodzimy i mu o tym mówimy. Uważam, że takie rzeczy i rozmowy powinny zostawać w drużynie i nie wypływać z szatni na zewnątrz.


Przed Wami trudne spotkanie w Bydgoszczy. Jak podchodzicie do tej konfrontacji?

- Dla mnie osobiście jest to mecz taki sam jak i inne. Trzeba będzie wyjść na parkiet i dać z siebie 100%. Z Bydgoszczą zawsze ciężko się nam grało, ale mam nadzieje, że tym razem damy radę pokazując się z jak najlepszej strony i wrócimy do Olsztyna z podniesionymi głowami.