Jestes tutaj:   Start Wiadomości Wywiady Karol Adamowicz: Pora na bardziej drastyczne środki
Karol Adamowicz: Pora na bardziej drastyczne środki

- Jesteśmy cały czas na etapie budowy tego zespołu i nie pomaga w tym fakt, że rzadko na treningu są wszyscy zawodnicy - mówi trener Karol Adamowicz, który w krótki wywiadzie opowiada o spotkaniach w Koszalinie i Gryfinie, postępach w budowaniu nowej drużyny, a także charakteryzuje naszą grupę II ligi i mówi o realnych szansach AZS w tegorocznych rozgrywkach.

 

 

 

Dwumecz z drużynami z województwa zachodniopomorskiego za Wami…

- Mecze te zakończyły się co prawda porażkami, ale jestem zadowolony z postawy zawodników w spotkaniach z Koszalinem i Gryfinem. Nie były to mecze, w których przez cały czas byliśmy słabsi i przegrywaliśmy , a rozmiary porażki mogłyby być wyższe gdyby przeciwnik nam nie odpuścił. Przeciwnie, do końca rozstrzygały się losy obu spotkań.  Mecze były podobne do siebie. Postawiliśmy dość trudne warunki w obronie i dobrze spisywał się bramkarz(Piotr Uściński –red.). W ofensywie ciężar gry spoczywał na rozgrywających i zawodnicy grający na tych pozycjach wywiązali się bardzo dobrze ze swoich zadań. Gorzej w tych meczach jeśli chodzi o atak wypadli skrzydłowi. W defensywie mimo ciężkiej pracy wykonywanej długimi fragmentami, przytrafiały nam się proste błędy w kryciu obrotowego , a to bezlitośnie wykorzystali przeciwnicy. Uważam ,że gdybyśmy poprawili ten element to mogło być dużo ciekawiej.  Bardzo cieszy mnie fakt, że zespół pokazał chęć grania i dwukrotnie potrafiliśmy podnieść głowy w momentach, kiedy nam nie szło, a przeciwnik oddalał się o nas jeśli chodzi o różnicę bramek. Nie poddawaliśmy się i doprowadzaliśmy do wyrównania. Przypomnę ,że nie grali z nami Piotr Pstrągowski i Mariusz Pieńkowski.

W poprzednich sezonach AZS zdecydowanie lepiej zaczynał rozgrywki.  Jak wpływa to atmosferę w zespole?

- Jedną z najważniejszych rzeczy w moim przekonaniu jest atmosfera wewnątrz drużyny. Jeżeli jest dobra to wszystkim "chce się bardziej". Na obecną chwilę jest ona bardzo dobra i tylko nie potrzebnie niektórzy z zawodników wprowadzają swoim zachowaniem dużą nerwowość. Na pewno chcą pomóc ale robią to nieadekwatnie do sytuacji i swoimi reakcjami wprowadzają chaos. Rozmawialiśmy już o tym parokrotnie, ale niestety chyba pora na bardziej drastyczne środki. Jeżeli ktoś nie rozumie, że funkcjonuje w zespole, to albo musi to w końcu pojąć, albo odejść. Mam nadzieję ,że pierwsza opcja jest do wykonania przez dorosłą, myślącą osobę. Jeśli nie, to znaczy, że taka osoba nie jest potrzebna w zespole.

Niemal zewsząd docierają opinie, że AZS z meczu na mecz gra coraz lepiej.

- Cieszy mnie postęp całej drużyny. Uważam, że gdybyśmy wcześniej grali tak, jak w tym dwumeczu to na pewno dwa z trzech spotkań, które przegraliśmy zakończyłyby się inaczej. Jesteśmy cały czas na etapie budowy tego zespołu i nie pomaga w tym fakt, że rzadko na treningu są wszyscy zawodnicy. Mimo tego jest kilka osób, które w tym sezonie zasługują na wyróżnienie. Zawodnicy, którzy w tamtym sezonie byli zmiennikami i raczej rzadko gościli na parkiecie teraz pokazują się z dobrej strony. Widać, że ich praca i poświęcenie nie poszły na marne.

Kogo zatem trener mógłbym wyróżnić po tych sześciu spotkaniach?

- Zarówno w poprzednich meczach, jak i tych odległych wyjazdowych pojedynkach z Koszalinem i Gryfinem, dobrze zaprezentowało się kilku zawodników. Co raz lepiej na lewym rozegraniu radzi sobie Patryk Biliński. To jego kolejny sezon w AZS, jednak do tej pory nie miał on możliwości występowania w dłuższym wymiarze czasu. Teraz taka szansa się nadarzyła, a „Bilin” ją wykorzystuje i utrzymuje wysoki poziom. Do drużyny po kontuzji wrócił bardzo udanie Marcin Prorok. Jego osiem bramek w meczu z Kęsowem przyczyniło się do zwycięstwa, poza tym udane akcje w defensywie i ciekawe rozwiązania w ataku wnoszą sporo ożywienia do naszej gry. Z konieczności na środek rozegrania przestawić musiałem Łukasza Olszewskiego. To młody zawodnik, który jest nominalnym skrzydłowym, jednak w nowej roli radzi sobie coraz pewniej i często zdobywa bramki po szybkich kontrach. Jeśli chodzi o bramkę to bardzo przyzwoicie w tym sezonie radzi sobie Piotr Uściński, który po zeszłym, mniej udanym sezonie, nosił się z zamiarem zakończenia przygody z piłką ręczną. W dwumeczu swoimi interwencjami wielokrotnie dawał sygnał do walki kolegom z pola, kilkukrotnie bezpośrednimi podaniami otwierał im także drogę do bramki rywala. Pozostali zawodnicy grają w kratkę, ale czas zdecydowanie pracuje na ich korzyść. Mam nadzieję, że już niebawem ilość błędów jaką popełniamy w meczu będzie zdecydowanie mniejsza, a zawodnicy utrzymają ten poziom na dłużej.

Jak trener ocenia tegoroczne rozgrywki w grupie II?

- Według mnie nie ma zbyt wielu niespodzianek. W czołówce Gdańsk, Koszalin, Gryfino i Bydgoszcz. Dobrą grę pokazuje także Grudziądz. Myślę ,że ten ostatni może troszkę namieszać w walce o fotel lidera pozostałej czwórki. My czekamy na kolejne punkty ale wiadomo, że trzeba na nie ciężko zapracować. Po tak znaczącym osłabieniu kadry zespołu nic nie przyjdzie łatwo. Nawet najmniejszy sukces będziemy mogli osiągnąć tylko i wyłącznie w następstwie ciężkiej, wspólnej pracy. Im szybciej wszyscy zawodnicy to zrozumieją, tym wcześniej zaczniemy osiągać zamierzony cel.
Trzeba zapomnieć o indywidualnych potrzebach i podporządkować swoją pracę zespołowi.

AZS zajmuje obecnie dopiero trzynaste, przedostatnie miejsce w ligowej stawce...

- Niestety, ale jesteśmy obecnie jednym z zespołów, który będzie bronił się przed spadkiem. Uważam, że lepsze dni są jeszcze przed nami, bo jak pokazały dotychczasowe mecze, czas pracuje na naszą korzyść.  Zajęcie miejsca w środku tabeli byłoby dużym sukcesem zawodników.