Jestes tutaj:   Start Wiadomości Wywiady Sebastian Witczak: gramy o miejsce w górnej części tabeli
Sebastian Witczak: gramy o miejsce w górnej części tabeli

- Zabrakło szczęścia i... pieniędzy - tłumaczy kwietniowe niepowodzenie w batalii o I ligę Sebastian Witaczak, który od 4 lat pełni funkcję kierownika sekcji piłki ręcznej AZS UWM Olsztyn. Zapraszamy do lektury poniższego wywiadu, w którym z pewnością znajdą Państwo sporo informacji dotyczących drużyny i zbliżającego się wielkimi krokami szóstego sezonu szczypiornistów AZS UWM na II-ligowych parkietach.

 

 






Zanim porozmawiamy o nadchodzących rozgrywkach, wróćmy na chwilę do sezonu 2011/2012. AZS UWM miał najsilniejszy zespół w historii, wygrywał mecz za meczem w dobrym stylu, po czym przyszła II runda i...spadek formy, który przekreślił szanse na awans do I ligi. W czym należy upatrywać takiego obrotu sprawy?

- Kiedy przychodziłem do zespołu w 2008 roku zakładaliśmy z trenerem  Adamowiczem szczyt formy na sezon 2011/2012. To właśnie w tym sezonie mieliśmy walczyć o awans na zaplecze ekstraklasy i tak właśnie było, do pamiętnego dwumeczu z KAR-DO Gdynia. Pomimo licznych ubytków kadrowych spowodowanych urazami podstawowych zawodników, mam tu na myśli Adriana Wojciechowskiego, Patryka Terleckiego, Marcina Proroka, Łukasza Kowalczyka, czy w drugiej rundzie  Patryka Bilińskiego, Łukasza Olszewskiego i Piotra Uścińskiego udało nam się wygrać 11 spotkań z rzędu, ponosząc pierwszą porażkę dopiero w Bydgoszczy. Po zajęciu pierwszego miejsca w grupie „wschodniej” przyszedł mecz półfinałowy z zespołem z Gdyni – rewelacją rozgrywek. Jak się później okazało strata aż 3 rozgrywających w tym dwumeczu była kluczowa. Nie bez znaczenia był fakt, iż do tych spotkań zespół z Gdyni przystąpił wzmocniony byłym reprezentantem Polski (Rafałem Kuptelem – red.). Odpowiadając na pytanie, przede wszystkim zabrakło szczęścia i... pieniędzy. Szczęścia dlatego, że kto wie jakby wyglądał dwumecz, gdyby wszyscy nasi zawodnicy byli zdrowi w 100%? Z kolei pieniędzy dlatego, że gdyby ich nie brakowało w przerwie między rundami moglibyśmy starać się o uzupełnienie braków kadrowych doświadczonymi zawodnikami. Mimo wszystko i tak osiągnęliśmy najlepszy wynik w historii naszych drugoligowych poczynań.


Teraz AZS UWM to zupełnie inna drużyna...
- Dokładnie tak. Z kadry zespołu ubyło 6 podstawowych zawodników. Do tego niestety dochodzą urazy. Na chwile obecną do ligi zostało zgłoszonych 19 zawodników z czego do gry od pierwszego spotkania zdolnych będzie 15. Do zespołu dołączyło dwóch nowych zawodników Mateusz Kojtych – bramkarz (znany z występów w BHT Fuzja Olsztyn w plażowej odmianie szczypiorniaka) oraz Kamil Nogal, który przyszedł do nas z Płocka. Obaj są studentami UWM. Dodatkowo do zespołu wróciło trzech zawodników, którzy już wcześniej byli związani z AZS: skrzydłowy Adam Barczak, obrotowy Bartosz Bonk i bramkarz Łukasz Szymański. Z zespołem trenuje również obrotowy MKS Brodnica Bartek Gniadkowski – tu jeszcze dopinamy wszelkie formalności związane z jego przejściem do naszego klubu. Do zespołu może dołączyć jeszcze 2-3 zawodników, którzy dostaną się na studia. Odejście wspomnianej „szóstki” stwarza szansę na pokazanie się oraz ogranie dotychczasowym zmiennikom, którzy w zeszłym sezonie nie mieli za wiele okazji do zaprezentowania się na ligowych parkietach, a drzemie w nich spory potencjał.

 

Trener Karol Adamowicz prócz prowadzenia AZS, jest również trenerem Warmii Olsztyn (I liga). Jak przekłada się to na współpracę w kortowskim klubie?

- Karol Adamowicz jest profesjonalistą i poważnie podchodzi do powierzonych mu zadań, czy to w AZS, czy w Warmii. Treningi mamy tak dopasowane, że nie kolidują one z zajęciami pierwszoligowców. Dodatkowo wyróżniający się zawodnicy AZS mają szansę uczestniczeniaw treningach Warmii, a może i dołączenia do kadry I-ligowej drużyny.

 

O jakie cele w tym sezonie grać będą akademicy?
- Staramy się poważnie podchodzić do tego co robimy, dlatego w każdym meczu będziemy walczyć o zwycięstwo. Zdajemy sobie jednak sprawę, że nie będzie to łatwe. Po odejściu wiodących zawodników z minionego sezonu trener rotuje składem, przestawia zawodników na nowe pozycje, szuka nowych rozwiązań. Z obecnym składem, jeżeli wszystko ułoży się po naszej myśli i do gry wrócą kontuzjowani zawodnicy, powinniśmy walczyć o górną część tabeli.

 

Czego w takim razie można życzyć drużynie AZS UWM w sezonie 2012/2013?
- Przede wszystkim szczęścia i zdrowia wszystkim zawodnikom, bo jak pokazał zeszły sezon - kontuzje nas nie omijały.