Jestes tutaj:   Start Wiadomości Wywiady K. Adamowicz: nie zagraliśmy ani jednego meczu w pełnym składzie
K. Adamowicz: nie zagraliśmy ani jednego meczu w pełnym składzie

Olsztynianie od 5 lat rywalizują w drugoligowych rozgrywkach i mimo, że nie wywalczą w tym roku awansu na zaplecze PGNiG Superligi, to uzyskany wynik i tak będzie najlepszym w historii klubu. O sytuację w drużynie, porażkę w półfinałowym starciu z KAR-DO Spójnią oraz plany na przyszły sezon zapytaliśmy trenera AZS UWM, Karola Adamowicza. Zapraszamy do lektury wywiadu.

 

 

Porażka w dwumeczu z KAR-DO Spójnią Gdynia była dużym zaskoczeniem?

- Zarówno ja, jak i moi zawodnicy, liczyliśmy na grę w finale rozgrywek. Jesteśmy źli, że nie udało się osiągnąć celu, który sobie przed trwającym sezonem wspólnie ustaliliśmy. Niestety, pretensje możemy mieć głównie do siebie, bo w półfinałowym spotkaniu przyszło nam walczyć zarówno z bardzo wzmocnionym, jak na drugoligowe realia, zespołem z Gdyni, ale także z własnym słabościami.


Co szwankowało w grze akademików, którzy  w sezonie zasadniczym wygrali dziewięć spotkań pod rząd i dopiero w 12. kolejce po raz pierwszy przegrali (w Bydgoszczy z UKW 39:35)?

- Nie chciałbym tłumaczyć się pewnymi sytuacjami losowymi, ale pozwolę sobie zwrócić uwagę na to, że w tym sezonie nie zagraliśmy ani jednego meczu w pełnym składzie! Lista zawodników, którzy ulegli kontuzjom wykluczającym ich z gry jest długa. Niektórzy musieli przejść operacje, aby móc wrócić do sportu i dyscypliny, którą kochają. Tak było w przypadku naszych podstawowych rozgrywających – Adriana Wojciechowskiego oraz Patryk Terleckiego. W trakcie sezonu ze składu wypadli Marcin Prorok i Łukasz Kowalczyk. Strata aż czterech rozgrywających zmusiła mnie do szukania innych rozwiązań, zarówno w ataku, jak w defensywie, która w pierwszych meczach sezonu działała chyba najlepiej spośród wszystkich drugoligowych drużyn. Jeśli chodzi o dwumecz z KAR-DO, w pierwszym spotkaniu moi zawodnicy niemal bezbłędnie realizowali założenia taktyczne.  Niestety, jeśli tylko dwóch zawodników rzuca ze skutecznością przekraczającą 50%, to takiego meczu wygrać po prostu nie można. Ja odpowiadam za ich przygotowanie, dlatego wina nie leży tylko i wyłącznie po stronie chłopaków. Co do spotkania w Gdyni, błędy się powtórzyły, dodatkową przeszkodą był ponadto upływający czas, który wprowadzał nerwowość w poczynania moich zawodników. Wzmocniona Spójnia wygrała z nami rywalizację i pokazała, że przed nami jeszcze sporo pracy. Na pewno oba te spotkania dokładnie przeanalizujemy, by wyciągnąć z nich jak najwięcej wniosków na przyszłość.


W obliczu licznych kontuzji do drużyny dołączyło kilku zawodników.

- Zgadza się. Wspomogli nas Piotr Wiśniewski, Mariusz Pieńkowski oraz Oskar Kempiński. Dwóch pierwszy występowało już w barwach naszego zespołu, jednak w przypadku Mariusza przerwa była stosunkowo długa, a jego zaległości treningowe spore. Krótszą przerwę miał Piotrek, który szczególnie w Gdyni dał dobrą zmianę na środku. Jeśli chodzi o Oskara, to zawodnik, który dysponuje bardzo dobrymi warunkami fizycznymi i sporymi umiejętnościami, jednak rozbrat z piłką ręczną trwał trochę za długo. Jesteśmy bardzo zadowoleni, że zgodził się nam pomóc, mimo, że na co dzień studiuje w Szczytnie. Osobiście uważam, że mając trzech takich rozgrywających po lewej stronie jak Kempiński, Kowalczyk i Wojciechowski – oczywiście zdrowych i w optymalnej formie – dysponowalibyśmy większą siłą ognia z drugiej linii niż niektóre zespoły występujące na zapleczu PGNiG Superligi.


Marzenia o awansie należy odłożyć na przyszły rok. Jakie zmiany zajdą w szeregach AZS UWM?

- W tej chwili trudno mówić o zmianach, jakie mogą zajść w zespole. Trzeba powiedzieć otwarcie, że jesteśmy zespołem akademickim, który składa się głównie ze studentów Uniwersytetu Warmińsko – Mazurskiego. Nasi zawodnicy za grę nie otrzymują pensji, ale w miarę możliwości staramy się im zapewnić jak najlepsze warunki do gry i treningu. Liczę, że do składu wrócą kontuzjowani zawodnicy, być może do drużyny dołączą także juniorzy, którzy będą chcieli podjąć naukę na UWM oraz kontynuować przygodę z piłką ręczną.  Nie chciałbym składać deklaracji, że za rok wywalczymy awans, gdyż jak pokazuje przykład KAR-DO – sprowadzenie kilku doświadczonych zawodników może znacznie podnieść poziom sportowy drużyny. Wcześniej taką taktykę budowania zespołu obierała Pomezania Malbork, która w barażach walczyć będzie o utrzymanie w I lidze. Najprawdopodobniej na drugoligowych parkietach występował będzie elbląski Techtrans, jednak skład jakim będą dysponowali elblążanie jest na razie wielką niewiadomą. Wszystko zależy od pieniędzy.


Lepiej zdobyć pieniądze, sprowadzić zawodników, którzy wywalczą awans czy pracować z pewną grupą ludzi, która systematycznie podnosi swój poziom sportowy i awansować w ten sposób?

- Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Jeśli dla kogoś liczy się wyłącznie awans i gra w wyższej klasie rozgrywkowej, to ta pierwsza opcja wydaje się być prostsza. Jeśli chodzi o nasz zespół, chyba wszyscy patrzymy na to z innej strony. Mnie cieszy sportowy progres zawodników, z którymi pracuję od kilku czy kilkunastu lat. Są to zawodnicy pochodzący z Olsztyna, którzy właśnie tu stawiali pierwsze kroki w świeci piłki ręcznej. Podobnie jest w przypadku studentów z innych miast, którzy wybierając Olsztyn, jako miasto dalszej edukacji, zdecydowali się wspierać AZS i grać właśnie dla nas. W naszym składzie nie ma zawodnika, który zostałby sprowadzony do Olsztyna, by robić różnicę. Trenujemy, poświęcamy swój czas, aby wspólnie osiągnąć sukces. Proszę sobie wyobrazić sytuację, gdybyśmy sprowadzili przykładowo trzech, może czterech zawodników, którzy są zmiennikami w Warmii Anders Group Społem Olsztyn. W II lidze byliby oni z pewnością najjaśniejszymi punktami całych rozgrywek. AZS z takimi zawodnikami w składzie byłby z pewnością głównym kandydatem do awansu i niewykluczone, że ten awans byśmy zdobyli. Jednak ich ściągnięcie do składu mocno zahamowałoby rozwój młodych zawodników. Część chłopaków, którzy do tej pory byli głównie zmiennikami, w obliczu kontuzji otrzymali szansę pokazania swoich umiejętności. Myślę, że większość ją wykorzystała, co zaprocentuje już w przyszłorocznych rozgrywkach. Dlatego pracujemy i cierpliwie czekamy na moment, gdy wywalczymy awans sportowo. Z pewnością taki sukces będzie smakował zdecydowanie lepiej.


Zatem czego życzyć szczypiornistom AZS UWM?

- W pierwszej kolejności zwycięstwa w spotkaniu z Gwardią Koszalin, które zapewni nam trzecie miejsce w drugoligowych rozgrywkach, a także szczęścia w Akademickich Mistrzostwach Polski, gdyż ostatnio zabrakło go nam, szczególnie przy okazji losowań. Idąc dalej - dużo zdrowia, by kontuzje omijały zawodników, a ci, którzy obecnie zmagają się z urazami, jak najszybciej powrócili na parkiet. Marzymy również o nawiązaniu współpracy z kolejnymi firmami z naszego regionu, ale nie tylko. Dzięki współpracy z Miastem Olsztyn, Uniwersytetem Warmińsko – Mazurskim oraz Samorządem Województwa Warmińsko - Mazurskiego  możemy rywalizować w drugoligowych rozgrywkach. Dodatkowo wspierają nas także: Total-Pack, Planeta Formy, Body Perfect, Mergeto.pl,  Vitamin Shop oraz Kropla Beskidu. Dzięki tym firmom mogliśmy zakupić sprzęt sportowy, możemy korzystać z ich obiektów, by wzmacniać się fizycznie, czy chociażby pić wodę podczas treningów.  Ogromnie cieszymy się, że ktoś docenia naszą pracę i chce nam dodatkowo pomagać. Cieszy również fakt, że na naszych ostatnich spotkaniach hala przy ul. Krasickiego była niemal pełna. To też pewien sygnał, że w obliczu niepewnej sytuacji drużyny superligi czy gorszych wyników reprezentacji, kibice chcą nadal oglądać piłkę ręczną, szczególnie młodzi adepci szczypiorniaka (m.in. zawodnicy UKS Olsztyniaka), którzy przekonują się jaką wspaniała dyscypliną jest piłka ręczna...